Hej Kochani!
Ostatnio coraz popularniejsze stają się kosmetyki naturalne
oraz mineralne. Takie produkty zwykle cechują się ograniczoną
ilością składników, pochodzenia wyłącznie roślinnego, nie testowaniem
kosmetyków na zwierzętach oraz w przypadku kosmetyków mineralnych- zawartością
minerałów. Takie produkty powinny dłużej utrzymywać się na twarzy, mieć lekką
konsystencję oraz przede wszystkim- nie zatykają one porów, dzięki czemu skóra
pod nimi oddycha. Minerały mogą mieć jednak tendencje do przesuszania cery,
więc nie można zapominać o odpowiednim jej nawilżaniu.
Kochani, dla jasności- ten post nie jest sponsorowany.
Wszystkie pokazane w nim produkty zakupiłam osobiście za własne pieniądze.
Uprzedzam Was o tym na samym początku, ponieważ przeczytacie tu
naprawdę sporo zachwytów!
Jako mój pierwszy podkład mineralny wybrałam propozycję od
Annabelle Minerals. Zdecydowałam się na tę firmę głównie dlatego, ponieważ jest
to polska marka. Ponadto, ich produkty zawierają tylko 4 składniki, w 100%
mineralne, chronią przed promieniami UV oraz nie są testowane na zwierzętach.
Ogromnym plusem podkładów z Annabelle jest też szeroka gama kolorystyczna, 3
rodzaje wykończeń- matujące, kryjące oraz rozświetlające, a także możliwość
zamówienia próbki. Mimo tego, że na stronie annabelleminerals.pl mamy również możliwość dobrania koloru, niekoniecznie muszę chcieć zamówić pełnowymiarowy produkt za
około 60zł, kiedy po pierwsze- nie wiem, czy sprawdzi się na mojej skórze, a po
drugie- dobierając odcień przez internet równie dobrze mogę nie
trafić w ten odpowiedni. Oglądając swatche w internecie oraz czytając
różne artykuły, zamówiłam próbki dwóch kolorów w formule matującej Golden Fairest i Beige Fair. Do
tego dobrałam pędzelek, który miał ułatwić mi rozprowadzanie tych produktów na
buzi. Jedna próbka to koszt 8,90zł i starcza na około 5 użyć.
Ku mojej uciesze, obydwa kolory okazały się być trafione.
Golden Fairest wpada jednak bardziej w tony żółte, zaś Beige Fair w tony pomarańczowe. Podkład nakładam pędzelkiem- zwykłym, płaskim hakuro H50 lub "specjalnym" pędzlem do minerałów, który również zamówiłam na stronie. Aplikacja jest bardzo szybka i prosta. Jak
pisałam wyżej, wybrałam formułę matującą, jednak podkład ma naprawdę mocne
krycie, w zupełności wystarcza nie tylko do wyrównania kolorytu cery, ale także
do kamuflowania niedoskonałości. Najsłabiej trzyma się mat, ponieważ bez
przypudrowania, moja buzia bardzo szybko zaczyna się pod nim wyświecać. Zaletą
tych produktów jest to, że idealnie wtapiają się w cerę i jest na niej
kompletnie niewidoczny i niewyczuwalny. Z biegiem czasu, w ciągu dnia wygląda
coraz lepiej. Nie ściera się i nie oksyduje. Wygląda jak lepsza skóra. Tak wyglądają kolory nałożone bezpośrednio ze słoiczka oraz roztarte:
Po wykorzystaniu próbek zdecydowałam się na zakup
pełnowymiarowego produktu- to jest chyba najlepsza recenzja. Ja polecałabym
podkłady mineralne głównie osobom, które mają problemy z trądzikiem. Tego typu
produkty nie zapychają, nie zatykają porów, są w 100% naturalne, nie powodują
powstawania nowych zmian, a skóra pod nimi swobodnie oddycha. Jednak jestem pewna, że osoby z nieskazitelną cerą również będą nimi zachwycone!
Kochani, mam nadzieję, że mój mini poradnik pomoże Wam w
podjęciu decyzji o zakupie produktów mineralnych. Koniecznie dajcie znać w komentarzach,
czy używacie takich kosmetyków i jak się u Was sprawdzają? Czekam również na
opinie o Waszych ulubionych podkładach! Tymczasem zachęcam do obserwowania
bloga, żeby być na bieżąco z każdym nowym wpisem oraz do śledzenia @MagInspires
na Instagramie >>KLIK<< oraz facebooku >>KLIK<<. Do
zobaczenia już niebawem!
Buziaki,
M.