środa, 30 marca 2016

Ulubieńcy marca- kolorówka!

Ulubieńcy marca- kolorówka!
Wiem, że marzec jeszcze się nie skończył, ale już nie mogłam doczekać się, by podzielić się z Wami moimi perełkami minionego miesiąca. Zwłaszcza, że już 2 tygodnie temu wiedziałam, co konkretnie skradło moje serce. Tak jak poprzednio- nie ma tego wiele- jednak staram się ograniczać moje zbiory kosmetyczne i wciąż mam nadzieję, że kiedyś większość z tego zostanie zużyta :)


CATRICE- KREDKA DO BRWI
Naprawdę nie wiem, jak mogłam tak długo podkreślać brwi cieniami. Tutaj nie dość, że nakładam produkt bezpośrednio z opakowania, nie potrzebując pędzla, to dodatkowo od razu pod ręką mam spiralkę do wyczesania brwi. Kredka kosztuje niewiele ponad 10 zł. Mój numerek to 4- połączenie koloru taupe i delikatnego brązu, zdecydowanie nie wpada w rudy (przypominam, że jestem ciemnowłosą brunetką).

MAKEUP REVOLUTION- PALETA CIENI
AFFIRMATION

Czyli po prostu paletka aż 32 cieni. Nie chcę rozpisywać się na jej temat, ponieważ mam w planach osobną recenzję, jednak znalazłam w niej to, czego szukałam, czyli piękne odcienie rose gold. Cena to około 40zł, dostępna głównie w drogeriach online.

BOURJOIS- POMADKA W PŁYNIE
ROUGE EDITION VELVET- 10 Don't pink of it
Moja opinia o tych pomadkach jest bardzo mieszana. Jednak ten odcień brudnego różu jest idealny, na ustach utrzymuje się całe wieki, zjada się niewidocznie, nie przesusza moich ust. Polecam Wam bardzo serdecznie, a o całej serii również szykuję osobny post. Cena regularna to około 60 zł (polujcie na promocjach -49%).

THE BALM- RÓŻ DO POLICZKÓW
DOWN BOY
Oj zabolał portfel, nie powiem. Chociaż przez internet kupiłam go za niewiele ponad 50zł, to jednak regularnie w stacjonarnych drogeriach dostaniemy go za około 80zł. Jest to róż o wykończeniu satynowym, nie ma żadnych drobinek ani nie jest kompletnie matowy. Jednak jego klasyczny, delikatny różowy odcień pasować będzie każdemu, nie zrobimy sobie nim krzywdy (nie jest aż tak napigmentowany jak bahama mama), a nawet najsubtelniej położony utrzymuje się na policzkach cały dzień.


Mówiłam, że nie będzie tego dużo :) Koniecznie dajcie znać, czy miałyście coś z wymienionych przeze mnie produktów i jak sprawdziły się u Was oraz podzielcie się ze mną Waszymi ulubieńcami marca! W komentarzu zostawcie link do swojego bloga, który oczywiście odwiedzę, skomentuję i niewykluczone, że zaobserwuję. 

Bądźcie ze mną na bieżąco- zachęcam do obserwacji bloga oraz instagrama!
http://instagram.com/maginspires
Do zobaczenia niebawem!
M.

sobota, 26 marca 2016

Przydatne gadżety do (malowania) paznokci

Przydatne gadżety do (malowania) paznokci
Miałyście kiedyś tak, że malując paznokcie coś was denerwowało, irytowało lub działało Wam na nerwy? A może sam manicure wydawał się zbyt nudny i banalny? Mam na to sposób! Dzisiaj przedstawię Wam kilka naprawdę ciekawych gadżetów, które na pewno nie są niezbędne, ale na pewno ułatwiają malowanie paznokci lub nadają im całkiem inny charakter. I co istotne- nieważne, czy jesteście zwolenniczkami klasycznego manicure, czy preferujecie hybrydy- te propozycje przydadzą się każdemu! 


PODŁOKIETNIK
Coś, co raczej spotykane jest w salonach, a wierzcie mi, że jest bardzo przydatne w zaciszu domowym- zwłaszcza (ale nie tylko), jeśli malujecie paznokcie komuś- mamie, koleżance, itp. Na podłokietnik kładziemy dłoń, przez co wygodniej jest malować paznokcie nawet sobie. Oczywiście alternatywą jest zwinięcie ręcznika w "rulon", który sprawdza się w tym celu równie dobrze.


PŁYN DO USUWANIA SKÓREK
Polecam zwłaszcza ten w niebieskiej buteleczce z Sally Hansen. Kosztuje około 20zł. Nanosimy płyn na skórki, czekamy, po czym najlepiej drewnianym patyczkiem delikatnie je odsuwamy. I po kłopocie. Jest to o wiele szybsze niż zabawa z cążkami i przy tym nie ma możliwości zranienia się.

PĘDZELKI, SONDY, WYKAŁACZKI 
Czyli cokolwiek, czego dusza zapragnie, co posłuży nam do wykonania wzorów lub innych ciekawych form na paznokciach. Tutaj sprawdzą się nawet stare i zużyte pędzle do makijażu oczu, czy zużyte długopisy :) 


PATYCZKI DO USZU, GĄBKI
Patent z patyczkami znają chyba wszystkie amatorki malowania paznokci- moczymy patyczek w zmywaczu i usuwamy lakier z miejsc, w których nie powinno go być. Jeśli chodzi o gąbki- nieważne, czy są to gąbki do makijażu, czy te przeznaczone do mycia naczyń- idealny pomocnik do ombree. 


WACIKI BEZPYŁOWE
Ten produkt kojarzą raczej osoby, które noszą hybrydy. W tym wypadku jest to totalny must have. Jednak nawet tym, którzy preferują manicure klasyczny, radzę zamienić zwykłe waciki właśnie na te. Dlaczego? Jeśli kiedykolwiek, malując paznokcie, zauważacie na nich paprochy- to może być wina zwykłych wacików. Przy tych nic Wam nie grozi.

PYŁKI, BROKATY, CIENIE DO POWIEK
Jak dobrze wiecie, w przeróżnych sklepach i drogeriach dostępne są specjalne pyłki, czy brokaty do paznokci. Możemy dzięki temu uzyskać na paznokciach chociażby supermodny efekt syrenki (obalam mit- syrenka nie jest przeznaczona wyłącznie do hybryd- MOŻNA robić ją przy manicure klasycznym, wymaga to jednak większej wprawy). Cienie do powiek, zwłaszcza sypkie również pozwalają uzyskać na paznokciach unikatowy efekt. Serdecznie w tym celu polecam cienie z My Secret :)


BIAŁA KREDKA, LAKIER W PISAKU, ZMYWACZ W PISAKU
Biały ołówek do paznokci przyda się osobom, które lubią mieć długie paznokcie, ale nie lubią ich malować lub preferują naturalne, transparentne lakiery. Biały lakier w pisaku ułatwia wykonanie french'a, zaś zmywacz w pisaku jest wygodniejszą alternatywą dla wacików zamaczanych w zmywaczu.




NAKLEJKI WODNE, CYRKONIE, SZABLONY
Naklejki wodne (tatuaże) na paznokcie jest to jeden z najlepszych i najłatwiejszych sposobów na totalną odmianę naszego mani. Wykonanie jest szybkie, banalnie proste i mega efektowne. Cyrkonie dają delikatne, subtelne, jednak widoczne urozmaicenie zwykłego lakieru. Szablony natomiast mogą mieć różne kształty. Najbardziej popularne- zaokrąglone tasiemki- ułatwiają wykonanie french'a. Można jednak kupić "naklejkę" z wyciętym w środku kształtem. Naklejamy ją na paznokieć, zamalowujemy, odklejamy. Gotowe :)


TAŚMY I TASIEMKI
Coś, czym "jaram się" najbardziej. Tasiemki pozwalają nam na uzyskanie ciekawych wzorów, a zostawione na paznokciach tworzą naprawdę unikatowy efekt. Kiedyś próbowałam wyrysować prostą linię za pomocą lakieru- kosztowało mnie to naprawdę dużo czasu i zabawy, a efekt nie był nawet w połowie tak świetny, jak przy tasiemkach.



Z mojej strony to wszystko. Chciałabym życzyć Wam WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH-spędźcie ten czas w gronie rodziny, ciesząc się swoją obecnością. Nie zatraćcie się w tym wolnym czasie.

Koniecznie dajcie znać, czy Wy macie jakieś swoje patenty lub niezbędniki przy wykonywaniu manicure, jakie są Wasze ulubione wzory. W komentarzach zostawiajcie linki do swoich blogów, żebym mogła je poczytać, skomentować i oczywiście najciekawsze z nich obserwować.
Do zobaczenia w kolejnym poście!
M.
http://instagram.com/maginspires
@maginspires


czwartek, 24 marca 2016

Największe rozczarowania- buble kolorówka #1

Największe rozczarowania- buble kolorówka #1
Witajcie Kochani!
 Nie wiem, czy wiecie, ale w przyszłym miesiącu w Rossmanie ponownie pojawią się wyczekiwane przez nas wszystkie promocje. Oczywiście polecę Wam kilka(naście- dziesiąt) kosmetyków, które naprawdę warto kupić, natomiast tym czasem napiszę Wam, co jest kompletną stratą pieniędzy zwłaszcza, że część z tych produktów do najtańszych nie należy. Są to moje subiektywne opinie, możliwe, że u Was te kosmetyki się sprawdzą :)



Bourjois, wypiekane róże do policzków
Tutaj miałam dwa podejścia- najpierw kolor 54, później kultowy 34. Jednak i jeden, i drugi, po około dwóch miesiącach zastygł w kamień i nie jestem w stanie wydobyć z niego koloru. Nie da się. Jak na róż za około 50 zł, który po kilku miesiącach nadaje się tylko do śmieci- jestem bardzo rozczarowana.

Maybelline Lasting Drama eyeliner w żelu
Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad tym eyelinerem. Faktycznie ma bardzo głęboki, czarny kolor. I na tym kończą się jego zalety. Jako posiadaczka tłustej powieki, stwierdzam, że nie jest on wodoodporny, rozmazuje się na powiece. Ponadto, po niedługim czasie jakby zastyga i bez dodania Duraline z Inglota, nałożenie go na pędzelek graniczy z cudem. Szybka matematyka- 30zł za słoiczek i 30zł za Duraline. Opłaca się? Nie.



Loreal True Match Colcealer
Korektor pod oczy (i nie tylko) z Loreal, który stacjonarnie kosztuje około 30zł. Ja mam go w najjaśniejszym odcieniu. Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad tym produktem- co prawda kolor jest ładnie żółty, dość dobrze kryje, ALE waży się i pod oczami i na każdej innej partii twarzy! Jeśli na zewnątrz jest +15 stopni i więcej, po około godzinie on jakby wyłazi na podkład i widzicie wszystkie krawędzie i żółte plamy na twarzy. Sprawdza się tylko w zimie.

Bourjois Healthy Mix, korektor maskujący
Produkt, który oddałam w inne ręce. Najjaśniejszy kolor jest naprawdę ciemny. O dziwo nie kryje, a strasznie włazi w pory. Wygląda to bardzo nieestetycznie. Cena- aż 50zł.



Podkład Revlon Colorstay
Zastanawiałam się, czy umieścić ten produkt w bublach. I może bublem on nie jest, ale na pewno rozczarowuje. Po opiniach Youtuberek spodziewałam sie rewelacyjnego, kryjącego, drogeryjnego podkładu na dzień. Tak- on kryje i robi to genialnie. Ale przez to, jest mega, mega ciężki, wręcz zapycha. Czy naprawdę można używać go na co dzień? Tzn. można, ale nie dziwmy się, że nasza cera "nie wygląda". U mnie podkład lekko ciemniał, nakładałam go minimalną warstwą palcami, ponieważ w innym wypadku- źle roztarty- wyglądał jak ciastko na twarzy. Jest super na większe wyjścia raz na jakiś czas, plus za dwuletni okres ważności, ale błagam- nie używajcie tego codziennie, Wasza cera się za to zemści.

Catrice, Absolute MATT eyeshadow palette
Paleta matowych cieni do powiek z Catrice kosztuje około 20zł. Wierzcie mi, że za te pieniądze możecie kupić świetne paletki z MUA, czy MUR, gdzie tych cieni macie więcej i są o wiele lepsze. Cienie w tej palecie są bardzo słabo napigmentowane, osypują się niemiłosiernie, a z powieki znikają w natychmiastowym tempie.

Dlaczego tak mało zdjęć pojawiło się podczas recenzowania tych produktów? To proste- większości z nich już się pozbyłam, oddając w inne ręce. Za jakiś czas podzielę się z Wami moimi patentami, co zrobić z kosmetykami, które u nas się nie sprawdzają.
Napiszcie koniecznie, czy te produkty sprawdziły się u Was oraz jakie są Wasze największe rozczarowania kosmetyczne. Subskrybujcie bloga, jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi postami. Tym czasem  życzę Wam Wesołych Świąt Wielkanocnych i do zobaczenia w kolejnym poście!
M.

http://instagram.com/maginspires

niedziela, 20 marca 2016

Mardi Gras

Mardi Gras
Hej!
Dzisiejszy post będzie dość krótki, a zainspirowałyście mnie do niego właśnie WY! Pod poprzednim postem FAQ Hybrydy >>KLIK<< dostałam kilka komplementów dotyczących moich paznokci, koloru, itp. W związku z tym, że nie podzieliłam się z Wami, co tak naprawdę mam na paznokciach, a odcień ten jest dość kultowy i zagadkowy- poświęcę mu osobny post.


Maxineczka, czyli youtuberka urodowa, która regularnie nosi na paznokciach lakier hybrydowy, rozpowszechniła kolor "Mardi Gras" firmy Semilac, zachwycając się nad jego niepowtarzalnością. Również kilka innych dziewczyn zachwalało ten właśnie odcień. Oczywiście nie mogłam go nie mieć. Kupiłam w ciemno i jak już otworzyłam buteleczkę, pomyślałam "CO?!" ktoś na pewno się pomylił, to nie jest ten lakier. Wszyscy po prostu rozpływają się na samą myśl o nim, a to jest zwykły fioletowy kolor, który do niczego nie będzie pasował. Szybki podgląd w google grafika- no tak, ktoś się pomylił, bo tam wygląda na różowy- tak jak na miniaturce powyżej. Nawet nie miałam ochoty pomalować nim paznokci. Jednak coś z tyłu głowy podpowiadało mi, że coś musi w tym być, skoro tylko mi coś nie odpowiada. Pomalowałam paznokcie w piątkowy wieczór. Jest fiolet.Trudno, przemęczę się te 2 tygodnie. Ale... wstaję rano i widzę... róż!

Kochani, fenomen tego lakieru nie polega chyba na samym kolorze. W buteleczce wygląda on na zwykły, fioletowy kolor. Nic specjalnego. ALE w zależności od światła jakie pada na paznokcie, ten lakier przyjmuje inny odcień- od fioletu, po fuksję, przez różne odcienie różu. Jeśli zastanawiacie się, czy warto go kupić- ja nie żałuję. Poza tym, że mam już spory, ponad tygodniowy odrost, co godzinę czuję się, jakbym miała na paznokciach inny lakier. A ilość komplementów, jakie dostałam na jego temat jest niezliczona.







To tyle na dziś. Oczywiście, zdjęcia, które widzicie nie były poddane żadnej (!) obróbce. W zakładce Kategorie >>KLIK<<< znajdziecie wszystkie posty o hybrydach- serdecznie zapraszam do lektury!
Jeśli chcielibyście/ chciałybyście zadać mi pytanie w ramach Q&A, które w ciągu kilku tygodni planuję opublikować na blogu (z racji moich zbliżających się urodzin), proszę, żebyście zostawili komentarze z pytaniami pod postem. Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze ulubione kolory lakierów i zostawcie linki do siebie- na pewno odwiedzę Wasze blogi!
Do zobaczenia w następnym poście!
M.
Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger