Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2017

Test: Zmywacz lakieru hybrydowego z Biedronki!

Test: Zmywacz lakieru hybrydowego z Biedronki!
Hej! 
Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że dawno nie było żadnego "paznokciowego" wpisu. Inspirację do kolejnego posta znalazłam w... Biedronce, podczas robienia codziennych zakupów spożywczych. Często w biedronkowych koszach z promocjami można wygrzebać prawdziwe skarby. Mi udało się "upolować" zmywacz lakieru hybrydowego firmy Be Beauty, która produkuje kosmetyki właśnie dla Biedronki. Za produkt zapłaciłam około 4- 5zł. Nie jest on dostępny w regularnej sprzedaży, jednak Biedronka ma to do siebie, że promocyjne produkty wracają regularnie raz na jakiś czas.  Bez zbędnych wstępów, przechodzimy do testu!

Pierwsze co wpadło mi w oko, to genialne opakowanie. Zmywacz ma "wbudowany" dozownik, do którego przykładamy wacik i lekko dociskamy. Dzięki temu aplikacja jest niesamowicie wygodna, przy okazji nie wylewamy połowy opakowania na siebie.

Warto również wspomnieć o składzie, który dzięki zawartości lanoliny i innych substancji pomocniczych, ma nie mieć tak negatywnego wpływu na paznokcie, jak czysty aceton. 

Czas przejść do testu! Producent zaleca spiłowanie wierzchniej warstwy topu, po czym przyłożenie nasączonego w zmywaczu wacika na około 10- 15 minut. Ja zabieram się do tego standardowo- po lekkim spiłowaniu lakieru, z folii spożywczej wycięłam prostokąty, którymi owijam mokry wacik wokół palca. Dzięki temu substancja przez cały czas ma kontakt z lakierem. Po upływie około 10 minut sięgam po drewniany patyczek, którym delikatnie spiłowuję lakier. Paznokcie, z których nie zszedł on w zupełności, wracają pod folię na kolejnych 5 minut.




Jaki był efekt? Ku mojej radości, wszystko zeszło bez żadnego problemu! Lakier był bardzo podatny na działanie zmywacza, w dużym stopniu odchodził płatami, zaś to, co nie zeszło od razu, po kolejnych kilku minutach bez problemu odczepiło się od paznokcia. Jaki z tego wniosek? Jeśli będąc w Biedronce napotkacie ten produkt- kupujcie bez zastanowienia! Warto mieć go w szufladzie nawet na wszelki wypadek, kiedy skończy się aceton, musimy zmyć lakier z paznokci, a zamawiając go przez internet musielibyśmy czekać kilka dni na zamówienie. Po wykończeniu tego produktu, na pewno zachowam jego opakowanie, do którego przeleję inny zmywacz lub aceton- jest ono naprawdę ultra praktyczne i o wiele ułatwia pracę. Nie wiem, jak Wam, ale mi wielokrotnie zdarzyło się oblać acetonem w wielkiej butli, którym próbowałam nasączyć wacik. 

A tak wyglądają paznokcie po zdjęciu trzytygodniowego lakieru:

Kochani, z mojej strony to wszystko. Mam nadzieję, że post okaże się dla Was przydatny. Koniecznie napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze ulubione preparaty do zmywania lakieru hybrydowego i czy testowaliście kiedyś ten z Biedronki? Serdecznie dziękuję Wam, że wytrwaliście ze mną do końca, zachęcam do obserwowania bloga (prawy pasek), instagrama @maginspires >>KLIK<< oraz facebooka >>KLIK<<. Tymczasem ściskam Was ciepło!
Buziaki,
M. 

instagram.com/maginspiresfacebook.com/maginspires


środa, 11 stycznia 2017

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick: Test trwałości (kolory numer 10 oraz 13)

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick: Test trwałości (kolory numer 10 oraz 13)
Hej kochani! 
W końcu nadszedł czas na nowy post! Przyznaję, że dużo się u mnie dzieje (wiadomo, sesja coraz bliżej), jednak staram się na bieżąco dla Was publikować! Przypominam o moim nowym koncie na facebooku >>KLIK<<, gdzie (w zamierzeniu) poza sprawami bloga, na bieżąco informuję Was miedzy innymi o ciekawych promocjach! Kto jeszcze nie lubi- serdecznie zachęcam <3 


Dzisiejszy post będzie mało wylewny. O płynnych pomadkach z Golden Rose zrobiło się głośno już na początku ubiegłego roku, od razu po tym, jak weszły do sprzedaży. U mnie, pierwsza sztuka tego produktu zagościła dopiero w czerwcu- zdecydowałam się na mega popularny, "trupi" kolor numer 10. Według mnie jest to po prostu bardzo blady róż, który wpada w tony fioletowe. Na moich ustach jest wręcz dosyć ciemny.
Jakiś czas temu Golden Rose postanowiło powiększyć kolekcję o kolejne odcienie i jako fanka nude z miłą chęcią przygarnęłam pomadkę w numerze 13, która uznawany jest za duplikat bestsellerowej pomadki "Celebrity Skin" od Jeffree Star. Jest to zdecydowanie jasnobrązowy odcień, któremu unikatowość i naturalność nadają delikatnie wybijające różowe tony. Jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdziły? Serdecznie zapraszam dalej <3


Producent gwarantuje nam wielogodzinne utrzymywanie się, pełne krycie, matowe wykończenie, które nie wysusza ust, nie jest lepkie, dodatkowo dzięki zawartości witaminy E produkt ma również nawilżać usta.  Co do tego ostatniego- ja osobiście nie mam problemów z przesuszającymi się ustami, jednak ta pomadka sprawia, że zwykle pojawia się na nich kilka nowych suchych skórek, których jednak łatwo jest mi pozbyć się z pomocą peelingu. Do pełnego zastygnięcia potrzebuje około 2 minut- wtedy odrobinę ciemnieje i... jest już nie do ruszenia. Udokumentowany test trwałości przeprowadziłam na numerku 13. Oto jak odcień prezentuje się od razu po nałożeniu, po około 5h (po zjedzeniu ogromnego burgera i wypiciu litra herbaty) oraz na koniec dnia po 8h od aplikacji. Podkreślam, że przez cały dzień nie dokładałam ani nie poprawiałam pomadki.

2 minuty po nałożeniu:
5 godzin, ogromny burger (Pasibus- polecam <3) i kilka dzbanki herbaty później:
 Kolejne 3 godziny później:
Pomimo słabej jakości zdjęć (robiłam je z doskoku), doskonale widać, że pomadka trzyma się świetnie.  Jest to na pewno zasługa koloru- 13 to delikatny, brązowy nudziak, dzięki czemu jego ścieranie się z ust nie jest aż tak widoczne. Jednak należy podkreślić, że produkt schodzi bardzo ładnie, delikatnie od wewnętrznej strony ust. Nie ściera się, nie blednie, kontur ust trzyma się praktycznie cały dzień. Podobnie było w przypadku odcienia nr 10, którego jednak nie udało mi się udokumentować, jednak podzielę się z Wami, jak ten kolor wygląda na ustach:
Kochani, przyznaję szczerze, że mając dostęp do pomadek, które w regularnej cenie kosztują jedynie 19,90zł, są bardzo łatwo dostępne i utrzymują się cały dzień- nie widzę sensu inwestowania w drogie pomadki, które trzeba specjalnie sprowadzać ze stanów. Chętne przygarnę do siebie również inne kolory, może ciemniejsze. Jestem bardzo ciekawa, czy będą utrzymywały się równie rewelacyjnie.

Tak, jak uprzedzałam- ten post jest bardzo treściwy. Nie ma co się rozpisywać- te pomadki są po prostu rewelacyjne. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy macie u siebie te produkty, może polecicie mi swoje ulubione kolory, które bardzo chętnie przetestuję! Zachęcam Was do obserwowania bloga (prawy pasek), instagrama @maginspires >>KLIK<< oraz blogowego facebooka >>KLIK<<. Ja już zacieram ręce, nie mogąc doczekać się kolejnego posta, który będzie bardzo przydatny i dla dziewczyn, i dla facetów. Koniecznie zostańcie ze mną!
Tymczasem dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas i do zobaczenia już niebawem!
Buziaki,
M.
instagram.com/maginspiresfacebook.com/maginspires


wtorek, 27 grudnia 2016

Jakie zapachy kupować facetom? Mini poradnik+ recenzja produktów Vabun

Jakie zapachy kupować facetom? Mini poradnik+ recenzja produktów Vabun

Hej Wszystkim!
Dzisiaj porozmawiamy o zapachach. I to nie byle jakich. Porozmawiamy o MĘSKICH zapachach- jak je dobierać w zależności od różnych przedziałach wiekowych. Temat  ciekawy zarówno dla kobiet, które są potencjalnymi darczyńcami, jak i dla głównych zainteresowanych, czyli Panów. Prawdą jest, że Wy- mężczyźni- chcecie podobać się nam- kobietom. I to właśnie my oceniamy to, czy Wasz zapach jest przyjemny i ładny, czy wręcz przeciwnie. Dzisiejszy post będzie też świetną okazją, żeby przedstawić Wam produkty polskiej marki Vabun. Bez dłuższych wstępów- zaczynamy!

Vabun, jak wspomniałam wyżej, jest polską marką, której linia zapachowa jest tworzona i sygnowana nazwiskiem Radosława Majdana (sądzę, że tego pana nie muszę Wam przedstawiać ;)). Produkty tej firmy dostaniecie w Drogeriach Polskich, Hebe, Dayli oraz w salonach Pako Lorente Polska. Cena dużej, 100ml fiolki perfum w cenie regularnej wynosi 149,99zł (umówmy się, że można dostać je także za około 80-100zł), zaś żel pod prysznic to koszt 39,99zł.

UNIWERSALNY ZAPACH NA CO DZIEŃ
Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam zapach męskich perfum. Podobają mi się nawet bardziej, niż te damskie. Jakbym miała określić według mnie najbardziej uniwersalny, a jednocześnie najlepszy zapach, który pasuje każdemu mężczyźnie, niezależnie, czy ma kilkanaście lat, czy jest po 50-tce, zdecydowanie byłby to zapach lekki, świeży, który kojarzy się z wysportowanym, „czystym” facetem. Delikatne nuty kardamonu, sandałowca, kolendry i piżma są bazą linii Vabun Sport. Bardzo trwały, męski zapach, który z czasem subtelnie rozwija się i co ważne- jest dość trwały, utrzymując się na skórze kilka dobrych godzin. Z tej fiolki zadowolony będzie każdy chłopak, czy mężczyzna. Jednak niekoniecznie polecam go koneserom, ponieważ sam w sobie zapach jest raczej świeży, codzienny, może nie na większe, oficjalne wyjścia.

UNIWERSALNY ZAPACH NA WIĘKSZE WYJŚCIA
W tym wypadku poza świeżością, zapach powinien być również „odważny”. Jednak mając na uwagę fakt, że nie każdy chłopak lubi oryginalne zapachy, warto znaleźć złoty środek. Delikatnie słodkie nuty owocowo- cytrusowe, w połączeniu z miętą i cynamonem tworzą linię Pako Lorente, czyli flagowy produkt Vabun. Ten zapach, mimo, iż jest bardziej słodki od swojego poprzednika, „nie zajeżdża starym wujem” (wybaczcie, ale to chyba najbardziej trafne określenie mocnych, wręcz duszących perfum, które często noszą starsi mężczyźni). Ta propozycja, tak jak poprzednia, sprawdzi się u nastolatków oraz panów w każdym wieku. Jest bardzo uniwersalna, a jednocześnie elegancka. Formuła trwała równie długo- zapach utrzymuje się na ciele około 6 godzin, delikatnie rozwijając się z czasem. Ponadto czarny, matowy flakonik sprawia, że perfumy będą idealne na prezent.

ODWAŻNA PROPOZYCJA DLA POWAŻNYCH FACETÓW
Czytając skład- oniemiałam! Truskawka, ananas, jabłko, kminek, gałka muszkatałowa, piżmo, jaśmin, cynamon, cytrusy- to tylko część aromatów tworzących linię Gold. Ten zapach jest już mniej uniwersalny i spodoba się panom, którzy lubią ciężkie, słodkie perfumy. Przyznaję, iż aromat jest tak intrygujący, że może sprawdzći się nawet u… kobiet. Kiedy ten zapach wylądował na moim nadgarstku, poważnie zaczęłam zastanawiać się, czy jest on skierowany wyłącznie do mężczyzn. Po jakimś czasie, podobnie jak w przypadku pozostałych linii, rozwinął się on w piękny, słodki aromat, który nawet ja- jako kobieta- mogłabym nosić, chcąc „zademonstrować swoją siłę”. Tak- uważam, że ta propozycja jest bardzo odważna, wręcz demonstracyjna i dodaje +200 do pewności siebie. Ponadto zapach utrzymywał się na moim nadgarstku bardzo długo, czułam jego delikatny aromat jeszcze po kąpieli. Nie zmienia to jednak faktu, że zapach podoba mi się bardzo i jednak zdecydowanie lepiej rozwija się u facetów.

Podsumowując, perfumy zdecydowanie zdały test zapachu i trwałości. Bardzo podoba mi się to, że każdy zapach "rozwija się" i subtelnie zmienia pod wpływem czasu. Każdy z nich ma piękny, oryginalny flakonik i zapakowany jest w eleganckie, zafoliowane kartonowe pudełeczko, będzie to idealny pomysł na prezent. Sądzę też, że są to jedne z lepszych perfum z raczej średniej półki cenowej. Warto również wziąć pod uwagę, iż jest to polski produkt.
Napiszę jeszcze kilka słów odnośnie żeli marki Vabun. Zacznę od tego, co bardzo mi się w nich nie podoba- jest to cena. Na stronie producenta, za 250ml żelu pod prysznic, płacimy prawie 40zł, co wydaje się być wręcz astronomiczną kwotą jak za tego typu produkt. Na pewno można dostać go taniej- w drogeriach często jest mnóstwo promocji, do nawet -50% i właśnie wtedy polecałabym kupno tych żeli, ponieważ naprawdę warto. Poszczególne linie składają się z perfum oraz żelu, który stanowi dopełnienie zapachu. Produkty pod prysznic są wyjątkowo mocno naperfumowane, dzięki czemu delikatny zapach na ciele odczuwalny jest jeszcze jakiś po kąpieli. Poza zapachem, który faktycznie jest trwały i zostaje na skórze, żele dobrze myją,  pod względem nawilżenia są ok- nie wysuszają, ale też nie mają wybitnych właściwości regeneracyjnych. Mały minusik za opakowanie, które nie wytrzymało upadku- od razu oderwała się nakrętka.


Kochani, powiedzcie mi, proszę, czy mieliście kiedyś produkty Vabun i jak się u Was sprawdziły? Więcej informacji o marce znajdziecie na ich oficjalnej stronie >>KLIK<<. Jakie są według Was idealne, uniwersalne męskie zapachy? Serdecznie dziękuję wszystkim Wam, którzy dotrwali do końca tego długiego posta! Koniecznie podzielcie się ze mną Waszymi wrażeniami w komentarzach! Zachęcam Was do śledzenia bloga (prawy pasek na górze) oraz do obserwowania @maginspiers na Instagramie>>KLIK<<. Tymczasem żegnam się z Wami i zapraszam do lektury innych artykułów <3 Przy okazji bardzo dziękuje mojemu bratu, który bardzo pomógł mi podczas testowania tych produktów :)
Buziaki,
M.

http://instagram.com/maginspires

czwartek, 8 grudnia 2016

Lovely Extra Lasting- NOWE KOLORY POMADEK! Recenzja i swatche

Lovely Extra Lasting- NOWE KOLORY POMADEK! Recenzja i swatche

Hej dziewczyny!
Mam wrażenie, że ostatnimi czasy marki Wibo oraz Lovely (która jest podproduktem firmy Wibo) raczą nas wieloma nowościami. Pomadki K Lips, nowe paletki cieni, róże Extasy, palety rozświetlaczy, itd. Tym razem Lovely postanowila przypomnieć o swoich sztandarowych matowych pomadkach w płynie, które przez dłuższy okres ciągle były wyprzedane. Mowa oczywiście o genialnych Extra Lasting. Do tej pory dostępne były tylko 3 wersje kolorystyczne plus uniwersalna pomadka przezroczysta. Najbardziej rozchwytywany, czyli numer jeden, miał odcień delikatnie przybrudzonego różu, dwójka i trójka to mocna fuksja i wyrazista czerwień. W tej chwili pomadki dostaniemy już w 6 wersjach kolorystycznych, co oznacza, że wprowadzono 3 nowe odcienie. Czy poza kolorem zmieniły się także formułą?

Jeśli chodzi o pierwszy set kolorystyczny, w moim posiadaniu jest jedynie numerek 1. Pozostałe dwa kompletnie do mnie nie przemówiły. Jedynka to dość wyraźny różowy kolor, jednak jest odrobinę zgaszony i lekko „przybrudzony”. Pomadka z Lovely potrafiła przetrwać nawet pizzę bez żadnej skazy. Jedyne, co mnie w niej bardzo mocno denerwowało, to kleiste wykończenie na ustach, przez co była naprawdę mocno wyczuwalna.

Nowe kolory są dopasowane do aktualnych trendów makijażowych.
4 to kolor ust. Zgaszony, jasny róż, który pasował będzie każdej dziewczynie zarówno na co dzień, jak i na wieczór do smokey eyes.
5 to mocny, różowy kolor, podobny do Wibo Million Dolar Lips nr 1. Ciemny, chłodny, brudny róż. Kolor, który włada ustami kobiet na całym świecie nieprzerwanie od prawie dwóch lat.
6 to chyba mój ulubieniec, czyli odcień bardzo nieoczywisty. Jest to ruda czerwień, nienachalna, która bardzo ładnie wygląda zarówno tylko przy wytuszowanych rzęsach, jak i przy mocniejszym makijażu. Kojarzy mi się odrobinę z 07 Nudeist z Bourjois, natomiast ten odcień podoba mi się o wiele bardziej.

Opakowania wertowałam kilkanaście razy. Nie ma na nich żadnej informacji odnośnie nowej formuły. Podobnie, jak poprzedniczki te kolory również idealnie kryją, natomiast nie ma już tej denerwującej lepkiej warstwy, którą nadal czuję mając na ustach „jedynkę”. Oczywiście jest to ogromny plus dla pomadek, ponieważ ten jeden- niby drobny element sprawia, że są naprawdę komfortowe w noszeniu i niewyczuwalne na ustach. Jeśli chodzi o trwałość- każda z nich utrzymuje się rewelacyjnie. Wyżej napisałam, że 1 przetrwała próbę pizzy, natomiast 5 i 6 przetrwały próbę placków ziemniaczanych z gulaszem (była sobie dieta…). Nakładając pomadkę o godzinie 10:30, w trakcie jedząc obiad i nie poprawiając jej ani razu, zmyłam ją o 17:30 i nie dlatego, że wyglądała nieładnie. Po prostu zmywałam cały makijaż przed wizytą u dermatologa. Trwałość tych pomadek ZA 9,90 to istny fenomen.

Jedyny minus tego produktu to przesuszanie ust. U mnie ten problem kompletnie nie występuje (może te pomadki są po prostu stworzone dla mnie? :D), jednak moja przyjaciółka, która ma delikatniejsze usta, musi robić sobie przerwę między noszeniem tej pomadki. Ale za taką cenę- nie narzeka.

A jak kolory prezentują się na ustach? Kolejno zobaczycie numery 1, 4, 5, 6.                            

Kochani, z mojej strony to na tyle. Podsumowując, według mnie Extra Lasting to must have w kosmetyczce każdej z Was. Nie ma na rynku lepszych pomadek w tak ładnych odcieniach, tak trwałych i zwłaszcza za takie pieniądze. Nie wiem dlaczego, ale zazwyczaj w Rossmannach wszystkie kolory poza 6 są wyprzedane, gdzie wg mnie to właśnie numerek 6 jest najbardziej niepowtarzalny…
Koniecznie dajcie mi znać, czy macie już te pomadki w swojej kolekcji, jakie są Wasze ulubione kolory oraz czy są inne tanie produkty tego typu, które przypadły Wam do gustu? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i bardzo proszę Was o dzielenie się nimi ze mną w komentarzach. Zachęcam Was do obserwowania mojego bloga (prawy pasek pod nagłówkiem) oraz do śledzenia go na Instagramie @maginspires>>KLIK<<.
Buziaki,
M.

http://instagram.com/maginspires
Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger