Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lovely. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 kwietnia 2017

Promocje w Rossmanie- co kupić? Nowe zasady promocji!

Promocje w Rossmanie- co kupić? Nowe zasady promocji!

Cześć!
Wracam do Was po kilkutygodniowej przerwie z dobrymi nowinami. Od wczoraj, w Rossmannach w całej Polsce, trwa promocja -49% na kolorówkę. Jak widzicie po tytule posta, promocja ma nowe zasady! Przede wszystkim- nie będzie ona trwała 3 tygodnie, jak do tej pory, kiedy to każdy tydzień przypisany był innej kategorii kosmetyków. Całość promocji potrwa tylko 8 dni, obejmie całą kolorówkę jednocześnie, a członkowie klubu Rossmann, o ile kupią minimum 3 produkty, zrobią swoje zakupy ze zniżką... aż 55%! Wystarczy jedynie pobrać aplikację Rossmann na swój telefon, zarejestrować się i pokazać przy kasie unikatowy kod kreskowy, przypisany każdemu klientowi.

Ja w tym roku nie planuję zbyt dużych zakupów. Wyszłam z założenia, że jeżeli czegoś mi zabraknie- mogę zamówić to za niższą cenę przez cały rok, korzystając z ofert drogerii internetowych.

Dzisiaj pokażę Wam dosłownie kilka perełek, które bardzo przypadły mi do gustu w ciągu ostatniego roku. Zapraszam Was także do posta, który opublikowałam w kwietniu ubiegłego roku, gdzie tych produktów było o wiele więcej i oczywiście nadal je polecam:


 KOSMETYKI DO TWARZY



Trzy podkłady oraz baza, które urzekły mnie w ciągu ostatniego roku to:
  • Bourjois- Healthy Mix,
  • Bourjois- 123 Perfect CC Cream,
  • Revlon- Colorstay,
  • AA- baza matująca.
Healthy Mix jest podkładem nawilżającym, idealnym dla cery suchej, jednak przy mojej tłustej skórze sprawdził się równie dobrze. Odpowiednio przypudrowany trzyma się cały dzień.
Krem CC z Bourjois to odkrycie ubiegłych wakacji. Jest lekki, a przy tym dość dobrze kryje, delikatnie matuje oraz nie ściera się z twarzy. Ma zdecydowanie żółte tony.
Revlon Colorstay to w moim przypadku love- hate relationship. Lubię go jednak używać raz na jakiś czas, na większe wyjścia. Mam pewność, że moja twarz nie będzie się błyszczeć po godzinie i że podkład zostanie na mojej twarzy cały wieczór.
Bazę z AA mam od niedawna. Na co dzień nie używam tego typu kosmetyków. Kupiłam ją przy okazji promocji w Naturze i przyznaję, że nie dość, że cera po niej jest ładnie zmatowiona (nie jest to jednak płaski mat), to dodatkowo pory są znacznie zmniejszone. 


Pudry, które warto kupić, to:
  • Wibo- Rice Powder,
  • Wibo- Banana Loose Powder,
  • Selfie Project- Matujący Puder Antybakteryjny.
O pudrach z Wibo nie będę się rozpisywać. Zapraszam Was do osobnego posta, poświęconego tym produktom: 
Moje totalne odkrycie to jednak produkt od Selfie Project. Ładnie scala on makijaż, dodatkowo jest bardzo praktyczny, mały, można wrzucić go do torebki. I kosztuje grosze.


KOSMETYKI DO OCZU I BRWI



Tusze i odżywka do rzęs, które u mnie sprawdziły się najlepiej:
  • Eveline- Advanced Volumiere,
  • Lovely- Curling Pump Up Mascara,
  • Maybelline- Lash Sensational,
  • Loreal- Volume Million Lashes.
Odżywka z Eveline to produkt, który stosuję przed nałożeniem tuszu do rzęs. Dzięki niej rzęsy są jeszcze bardziej wydłużone, a przy okazji- odżywione. Z kolei o tuszach do rzęs nie będę się rozpisywać. Wszystkie z tych, o których wspomniałam, mają genialne działanie, świetnie rozdzielają oraz wydłużają rzęsy. To moi zdecydowani faworyci w tej kategorii.


Kolejna podkategoria, to cienie oraz kredki. Te, na które według mnie warto zwrócić uwagę, to:
  • Wibo- Eyebrow Pencil,
  • Miss Sporty- żelowy eyeliner w kredce,
  • Max Favtor- Kohl Pencil,
  • Maybelline- Color Tattoo.
Kredka z Wibo to jedyny produkt do brwi, który chcę Wam polecić. Ma ona genialną, woskową konsystencję, idealny kolor, którego intensywność można budować, dodatkowo ma on grzebyczek, dzięki któremu możemy wyczesać nadmiar produktu.
Dwie czarne kredki do oczu,  które ja bardzo lubię, to produkty od Max Factor oraz Miss Sporty. Ta pierwsza jest dużo bardziej delikatna, daje podobny efekt, jak cień do powiek. Miss Sporty wygląda na oku zupełnie jak eyeliner. Ma mocny, bardzo intensywny, czarny kolor i żelową konsystencję.
Jedyne drogeryjne cienie, które chcę Wam polecić, ale które naprawdę uwielbiam to seria Color Tattoo od Maybelline. Można je nosić na oczach samodzielnie oraz stosować jako bazę pod cienie. W każdym przypadku sprawdzają się super.

KOSMETYKI DO UST



Ostatnie produkty, które Wam polecę to kosmetyki do ust. Warto zwrócić szczególną uwagę na:
  • Bourjois- Rouge Edition Velvet,
  • Lovely- Extra Lasting,
  • Lovely- K Lips, 
  • Lovely- Perfect Line,
  • Wibo- Million Dolar Lips,
  • Wibo- Juicy Color Lipstick,
  • Wibo- Spicy Lipgloss.
Jak sami widzicie, tych produktów jest najwięcej. Jednak moi drogeryjni ulubieńcy do ust to bardzo tanie produkty, głownie marek Wibo oraz Lovely (w sumie producent jest ten sam). Poza ich matowymi pomadkami w płynie, szczególnie polecam Wam moich ostatnich ulubieńców, czyli serie Juicy Color Lipstick, czyli balsamo- szminki, o świetnych kolorach, idealnych na co dzień oraz nowość- Spicy Lippgloss, czyli błyszczyki, które w składzie mają ekstrakt z papryczki chilli, który dzięki temu, że delikatnie szczypie w usta, uwydatnia je.



Kochani, wiem, że dzisiejszy post był dość lakoniczny, jednak mam też świadomość, że o większości z tych kosmetyków pisałam już niejednokrotnie i doskonale je znacie. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co wpadło do Waszych koszyków podczas tegorocznej przeceny! Zapraszam Was też do śledzenia instagrama @maginspires >>KLIK<<, gdzie na pewno pokażę Wam moje zdobycze. Zachęcam również do zostania ze mną na stałe, jako obserwator bloga! Tymczasem żegnam się z Wami, widzimy się już niedługo!
Buziaki,
M.


instagram.com/maginspires


niedziela, 1 stycznia 2017

HITY KOSMETYCZNE 2016! Najlepsi z najlepszych!

HITY KOSMETYCZNE 2016! Najlepsi z najlepszych!

Witajcie kochani!
Mamy już 2017! Poprzedni rok był bardzo intensywny. Dla mnie wyjątkowo trudny, zaskakujący, ale i ważny- w 2016 postanowiłam założyć bloga! Bardzo cieszę się, że w końcu mam miejsce, w którym mogę dzielić się z Wami moją małą pasją, którą i Wy ze mną dzielicie i jest nas coraz więcej!
Przechodząc do głównego tematu posta, dzisiaj będzie o moich kosmetycznych ulubieńcach i odkryciach ubiegłego roku. Żeby udało mi się zawrzeć produkty i do makijażu, i do pielęgnacji w jednym artykule, postanowiłam pokazać Wam tylko prawdziwe perełki, których używam długo, najchętniej i nie krócej niż od września. Jesteście ciekawi, co to takiego? Serdecznie zapraszam do dalszej lektury!

PIELĘGNACJA CERY, CIAŁA I WŁOSÓW

OCZYSZCZANIE I PIELĘGNACJA TWARZY
Podstawą dobrego makijażu jest odpowiednia pielęgnacja, dlatego właśnie od niej zacznę. Podstawą dobrej pielęgnacji jest oczyszczanie. Od zeszłego roku, większość kosmetyków do pielęgnacji twarzy staram się kupować w aptece. Pierwszy dermokosmetyk, który przez prawie 2 lata działał na moją skórę genialnie i stosowałam go bez przerwy (teraz niestety musiałam z niego zrezygnować, ponieważ moja skóra przyzwyczaiła się do niego), to IWOSTIN- nawilżający żel do mycia twarzy (ten zielony), polecany przy stosowaniu kuracji dermatologicznych. Produkt świetnie oczyszcza cerę, stosowałam go rano i wieczorem, przy czym był bardzo wydajny.
Wbrew moim postanowieniom odnośnie stosowania tylko kosmetyków aptecznych, do demakijażu najlepiej sprawdził się u mnie… nawilżający płyn micelarny Be Beauty- Hydrate z Biedronki. Nie podrażnia on mojej skóry, a przy tym genialnie zmywa makijaż, w tym tusz do rzęs.

W ubiegłym roku polubiłam także maseczki. Jedne z moich ulubionych to czarna i zielona glinka z Ziaja, które mają działanie odpowiednio oczyszczające oraz nawilżające. Jednak zdecydowani faworyci to maseczki z Lush. Magnaminty działa świetnie na problemy trądzikowe, a Cup O’ Coffee łączy w sobie działanie peelingujące oraz nawilżające.

Krem, który jest świetną bazą pod makijaż oraz skutecznie walczy z niedoskonałościami, który ZAWSZE na wszelki wypadek mam pod ręką, to La Roche Posay- Effaclar Duo+. Ten produkt poleciła mi moja dermatolog. Jego cena regularna wynosi około 55-60zł, jednak podczas promocji na dermokosmetyki można dostać go nawet połowę taniej. O zaletach tego produktu, a także o jego bardzo dobrym zamienniku pisałam tutaj >>KLIK<<.
Moje dwa ulubione produkty, które stosowałam na noc, to olejek Magic Rose z Evree oraz Lano-krem kuraca nawilżająca z Ziai. Ten pierwszy łagodził zaróżowienia oraz pozostałości po niechcianych przyjaciołach na twarzy. Lano kremu zużyłam już chyba 5 opakowań i do tej pory nie znam innego tak dobrze nawilżającego i łagodnego kremu do twarzy.

PRODUKTY DO WŁOSÓW
Do włosów polubiłam 2 produkty. Największe odkrycie to zdecydowanie suchy szampon Batiste- najbardziej podstawowa ze wszystkich wersji, którego używam niezwykle rzadko, ale czuję się o wiele pewniej, kiedy mam go pod ręką. Czasami po prostu tak jest, że świeżo wymyte włosy wyglądają, jakby nie widziały wody przez tydzień. Wtedy z pomocą przychodzi mi Batiste :). Kolejny produkt pochodzi z Yves Rocher. Szampon z wyciągiem z białego łubinu skutecznie walczy z problemem wypadających włosów, stymulując tym samym porost nowych. Wracam do niego systematycznie.

 

MAKIJAŻ

PRODUKTY DO TWARZY
Pomimo, że w tym roku polubiłam kilka podkładów, nadal nie znalazłam tego idealnego, który kupię w kilku egzemplarzach na zapas, na wypadek, gdyby zaprzestano jego produkcji. Znalazłam za to świetne korektory z niskiej półki cenowej, które pomimo, iż nie przykrywają do końca moich cieni pod oczami, robią to w około 75-80%.  Produkty, o których mówię, to Catrice- Liquid Camouflage oraz Collection- Lasting Perfection. Obydwa są jasne, dość dobrze kryjące i zastygające, dzięki czemu mają wspaniałą trwałość.

W minionym roku ukochałam sobie róże oraz bronzery. Postawiłam na jakość, co zaowocowało świetnymi efektami i trwałością. Róże, które nosiłam na policzkach najczęściej, to zdecydowanie Down Boy oraz Sexy Mama z The Bam. Ten pierwszy ma klasyczny, różowy, matowo- satynowy kolor. Z kolei Sexy Mama to piękna brzoskwinia ze złotymi drobinkami, które pięknie mienią się w słońcu. Jeśli chodzi o produkty bronzjące- zdecydowany faworyt to również The Balm- Bahama Mama. Równie dobrze napigmentowany produkt, który pięknie wygląda na lekko opalonej skórze. Sprawdza się świetnie zarówno do konturowania, jak i ocieplania twarzy.

PRODUKTY DO BRWI I OCZU
Ulubieniec do brwi to zdecydowanie Eyebrow Pencil z Wibo nr 2. Aktualnie wykańczam już 2 opakowanie. Kredka o woskowej konsystencji, która, ma ładny, brązowy kolor, którego intensywność można budować oraz grzebyczek do przeczesywania włosków, utrzymuje się cały dzień.

Kredka do oczu, której używam codziennie od stycznia 2016, to Kohl Pencil nr 5 z Inglota, czyli beżowa kredka na linie wodną, która rozświetla, ożywa i otwiera oko, przy czym nie podrażnia go i utrzymuje się ładnych kilka godzin.

Czas przejść do cieni. Jednak zanim to, zacznę od bazy. Jestem posiadaczką tłustej powieki, na której wszystko potrafi się odbić. Korektory, pudry- naprawdę nic tutaj nie pomaga. Jednak jest jeden produkt, dzięki któremu ten problem został bardzo zredukowany. Cień w kremie Maybeline Color Tattoo w lekko różowym odcieniu Creme de Rose, nałożony na przypudrowaną powiekę, stanowi świetną bazę pod pozostałe pudrowe produkty, które utrzymują się już o wiele lepiej i co ważne- dużo rzadziej się odbijają.
 Paletka numer jeden, o której marzyłam dobry rok, zanim w końcu się na nią zdecydowałam, to Urban Decay- Naked Basics. 6 matowych cieni w odcieniach nude i brązu idealnie sprawdzają się na każdą, dosłownie każdą okazję, praktycznie do każdego koloru tęczówki. Dokładniejszą recenzję znajdziecie tutaj >>KLIK<<. Druga paletka to już 9 odcieni, bardziej ciepłych i odważnych, czyli Meet Matte Trimony od The Balm, której recenzję zapowiadam już od ponad dwóch miesięcy (ale wstyd…). Uwielbiam połączenia jasnych brązów z burgundami oraz śliwkowymi fioletami, których nie odkryłabym, gdyby nie ten produkt. Cienie są równie świetnie napigmentowane, trwałe i mają ogromną gramaturę.

Jeśli chodzi o tusze do rzęs, raczej staram się eksperymentować, by znaleźć ten jeden idealny produkt. Jednak zanim to, muszę wspomnieć o odżywce do rzęs Long for Lashes, która stosowana regularnie przez kilka miesięcy, dała mi rewelacyjny efekt, zagęściła oraz przedłużyła rzęsy. Lubię też używać odżywki z Eveline (tej zielonej), którą stouję po prostu jako bazę pod właściwy tusz.
Z samych tuszy, moje dwa ulubione to Loreal- Long for Lashes w klasycznej, złotej wersji oraz Lovely- The Pump Up Curling Mascara, który jest świetną tanią alternatywą alternatywą. Obydwa te produkty świetnie rozczesują i wydłużają rzęsy, tyle, że produkt z Lovely, utrzymuje ten efekt krócej. Formuła maskary zastyga po około 1,5 miesiąca, z kolei Loreal działa genialnie przez 4-5 miesięcy.


USTA I PAZNOKCIE
Wybrać jedną ulubioną szminkę, no, może dwie albo ewentualnie dwadzieścia, to chyba nierealne. Moim kryterium było zużycie. W związku z tym ulubioną szminką roku ogłaszam Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 18, co chyba nikogo nie dziwi. Ten produkt jest rewelacyjnym zamiennikiem produktu z Mac- Velvet Teddy, o czym pisałam tutaj >>KLIK<<. Ma delikatny, ciepły kolor nude i wygląda świetnie w połączeniu z każdym makijażem.

Produkty do paznokci, to oczywiście hybrydy Semilac. Manicure hybrydowy to ogromna wygoda, komfort i mimo, że zajmuje on więcej czasu, niż malowanie paznokci zwykłymi lakierami, mamy spokój na 2- 4 tygodnie. Spośród wszystkich moich kolorów, o których poczytacie tutaj >>KLIK<<, moje dwa ulubione, to 032 Biscuit, czyli piękny, jasny, pastelowy, pudrowy róż oraz ponadczasowa czerwień- 028 Classic Wine.

ZAPACHY

Tutaj wybór był prosty- Victoria’s Secret- Angel. Subtelnie słodki, delikatny zapach, lekko orzeźwiający, nieduszący, który mogłabym nosić cały czas na okrągło. Uwielbiam <3!



Tym miłym akcentem kończę pierwszy post w 2017 roku. Dziękuję, że wytrwałyście do samego końca i życzę Wam, by ten rok był lepszy i przynosił same radosne chwile. Wracając do posta, na pewno pominęłam około 20 produktów, jednak wymagała tego moja bezkompromisowa selekcja. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie kosmetyki oczarowały Was w tym roku i czy miałyście kiedyś któryś z tych opisywanych przeze mnie? Serdecznie zachęcam Was do obserwowania bloga (prawo pasek pod nagłówkiem) oraz do śledzenia instagrama @maginspires. W związku z tym, że dwa poprzednie posty dotyczyły ulubieńców, tych lifestylowych przedstawię Wam dopiero w połowie lub pod koniec miesiąca, żeby nie zanudzać tych z Was, którzy nie przepadają za tą serią. Tymczasem ściskam Was mocno i do zobaczenia niebawem,
Buziaki,
M.

instagram.com/maginspires

czwartek, 29 grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia 2016

Hej dziewczyny!
Cały czas zastanawiam się, jak rozwiązać kwestie związane z ulubieńcami. Mam na myśli to, że chciałabym pokazać Wam ulubieńców całego roku- tych kosmetycznych (makijażowych, jak i pielęgnacyjnych) oraz lifestylowych. W grudniu również trafiłam na kilka perełek, którymi muszę się z Wami podzielić, jednak nie chciałabym przez pół miesiąca „spamować” i zadręczać Was postami o ulubieńcach. Moja najnowsza wizja, czyli dwa długie posty w styczniu, gdzie w jednym zawrę wszystkie kosmetyki, a w drugim- gadżety, akcesoria, itp. Niestety się nie sprawdzi, ponieważ tych kosmetyków jest po prostu zbyt dużo… Jednak zanim to- zaprezentuję Wam moje odkrycia, które towarzyszyły mi przez miniony miesiąc- grudzień. Tym razem w większości są to produkty do pielęgnacji.


Lush- Cup O’Coffee Face And Body Mask
Niestety, ale do cna wykończyłam maseczkę Magnaminty, która sprawdzała się u mnie rewelacyjnie, działając antytrądzikowo i kojąco. Cup O’Coffee jest to naturalna, ręcznie robiona maska kawowa, na bazie kawy, pachnąca kawą, która oczyszcza i nawilża skórę. Ziarenka, które zawierają się w masce, podczas zmywania są świetnym peelingiem, natomiast po oczyszczeniu twarzy skóra jest niesamowicie wygładzona, odprężona i nawilżona.

Avene- Cicalfate
Krem półtłusty, o którym pisałam przy okazji posta odnośnie dobierania kremów na zimę >>KLIK<<. Poza tym, że ma bogatą konsystencję, sprawdza się świetnie pod makijaż i działa regenerująco na naskórek, dodatkowo delikatnie go nawilżając. Po miesiącu stosowania, uważam, że jest to must have w kosmetyczce każdej kobiety, zwłaszcza tej, która przechodzi przez kurację dermatologiczną lub ma bardzo wrażliwą, problematyczną cerę.


Ziaja- Lanolina
Produkt teoretycznie przeznaczony dla kobiet w ciąży lub  karmiących, do nawilżania spierzchniętych brodawek sutkowych. Okazuje się jednak, że świetnie sprawdza się również jako balsam do ust.  Jest to czysta lanolina, o bardzo gęstej konsystencji, która świetnie regeneruje popękane usta i ma działanie ochronne. O tym, jak zadbać o usta zimą pisałam tutaj >>KLIK<<.

Nyx- Taupe Blush
Róż z firmy NYX w odcieniu chłodnego, szarawego bronzu to jeden z bestsellerów jeśli chodzi o produkty tej firmy. Idealnie nadaje się do konturowania, a co ważne- jest jednocześnie dobrze napigmentowany, jak i delikatny, dzięki czemu nie zrobimy sobie nim plamy. Nie polecam go jednak osobom o bardzo ciemnej karnacji, ponieważ może być on wtedy niewidoczny.

Lovely- Extra Lasting nr 6
O tej serii, a zwłaszcza o wypuszczonych niedawno nowych kolorach, pojawił się osobny post, który możecie zobaczyć tutaj >>KLIK<<. Już z tej recenzji łatwo można wywnioskować, że te produkty bardzo przypadły mi do gustu, jednak najczęściej sięgałam po numerek 6, czyli delikatną, ciepłą, rudą czerwień. Kolor jest przepiękny, idealny na okres jesienno- zimowy, a same pomadki utrzymują się na ustach bez zarzutu przez kilka dobrych godzin.

To już wszystkie produkty, które ulubiłam sobie w grudniu. Jestem bardzo ciekawa, co Wam przypadło do gustu oraz czy miałyście kiedyś któryś z opisanych przeze mnie kosmetyków? Czekam na Wasze komentarze i zapraszam do obserwowania bloga (prawy pasek na górze) oraz Instagrama@maginspires >>KLIK<<. Tymczasem żegnam się z Wami, życząc Wam udanego Sylwestra oraz dużo szczęścia i radości w Nowym Roku, ponieważ nie wiem, czy uda mi się opublikować pierwszą część ulubieńców jeszcze przed sylwestrem. Gdyby nie- Bawcie się dobrze!
Buziaki,
M.

wtorek, 20 grudnia 2016

3 nowości drogeryjne, które warto mieć! #kolorówka

3 nowości drogeryjne, które warto mieć! #kolorówka
Hej dziewczyny!
Dzisiejszy post to zdecydowanie chrapka dla koneserek nowości kosmetycznych! Pośród tego wszystkiego, co oferują nam drogerie, wybrałam 3 bardzo ciekawe i dobre jakościowo propozycje, które dzisiaj chciałabym Wam polecić. Jesteście ciekawe co to takiego? Serdecznie zapraszam do dalszej części posta!

LOVELY- K LIPS 
Słynne już "podróbki" pomadek sygnowanych nazwiskiem Kylie Jenner robią prawdziwą furorę w internecie. Mimo, że od ich premiery upłynęły około 2 miesiące, nadal ciężko dostać je w Rossmann'ach. Pełną recenzję oraz swatche wszystkich odcieni tego produktu znajdziecie tutaj >>KLIK<<. Dla tych jednak, którzy jeszcze nie czytali mojego osobnego artykułu poświęconego tym pomadkom, powiem, że są to naprawdę bardzo dobre produkty. W cenie 19,99 dostajemy konturówkę oraz idealnie dopasowaną do niej kolorystycznie płynną matową pomadkę. Produkt utrzymuje się na ustach około 5 godzin, a kolor, który ja posiadam w swojej kosmetyczne, tzn. 04 Neutral Beauty jest naprawdę pięknym, zgaszonym brązem- idealny nude na co dzień.

KOBO- BRIGHTENER POWDER
Pamiętacie może bardzo popularną mini paletkę do konturowania twarzy z Kobo? Znajdował się tam puder rozjaśniający, róż oraz dwa produkty brązujące do konturowania twarzy. Poza dosyć niekomfortowym rozmiarem pudrów, który uniemożliwiał swobodne nakładanie ich na pędzel, paletka podbiła serca wielu dziewczyn. Furorę zrobił zwłaszcza żółty puder rozjaśniający, idealny pod oczy, na czoło, zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za rozświetlaczami. Marka KOBO postanowiła wysłuchać próśb internautek, wypuszczając ten właśnie produkt w pojedynczym, pełnowymiarowym opakowaniu. Będąc w naturze warto zwrócić na niego uwagę!

MY SECRET- NATURAL BEAUTY EYESHADOW PALETTE
 Raz a jakiś czas firma My Secret wypuszcza mini paletki cieni do oczu. Tym razem są to paletki trzech cieni dostępnych w dwóch wersjach kolorystycznych. Mój wybór padł na Morning Dew- połączenie złota, różu i brązu. Pierwsze dwa wkłady, to piękne, perłowe cienie, z dość dużymi drobinkami, które w połączeniu tworzą idealny odcień rose gold. Ciemnobrązowy kolor dostępny w paletce idealnie ją dopełnia- nałożony w załamanie i zewnętrzny kącik, w połączeni z pozostałymi dwoma odcieniami, tworzy kompletną całość. Jeśli jeszcze nie macie- bardzo, bardzo polecam!

Kochani, przez ostatnie miesiące przetestowałam naprawdę sporo produktów do makijażu, jednak to te trzy spodobały mi się zdecydowanie najbardziej. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, jakie są Wasze ulubione drogeryjne nowości oraz czy testowałyście już którąś z moich propozycji? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii! Gorąco zachęcam Was także do obserwowania bloga (prawy pasek na górze strony) oraz do śledzenia mnie na instagramie @maginspires >>KLIK<<. Tymczasem do zobaczenia w następnym poście! Będzie coś bardzo dla mnie ważnego, nie możecie tego przegapić!
Buziaki,
M.
http://instagram.com/maginspires

czwartek, 8 grudnia 2016

Lovely Extra Lasting- NOWE KOLORY POMADEK! Recenzja i swatche

Lovely Extra Lasting- NOWE KOLORY POMADEK! Recenzja i swatche

Hej dziewczyny!
Mam wrażenie, że ostatnimi czasy marki Wibo oraz Lovely (która jest podproduktem firmy Wibo) raczą nas wieloma nowościami. Pomadki K Lips, nowe paletki cieni, róże Extasy, palety rozświetlaczy, itd. Tym razem Lovely postanowila przypomnieć o swoich sztandarowych matowych pomadkach w płynie, które przez dłuższy okres ciągle były wyprzedane. Mowa oczywiście o genialnych Extra Lasting. Do tej pory dostępne były tylko 3 wersje kolorystyczne plus uniwersalna pomadka przezroczysta. Najbardziej rozchwytywany, czyli numer jeden, miał odcień delikatnie przybrudzonego różu, dwójka i trójka to mocna fuksja i wyrazista czerwień. W tej chwili pomadki dostaniemy już w 6 wersjach kolorystycznych, co oznacza, że wprowadzono 3 nowe odcienie. Czy poza kolorem zmieniły się także formułą?

Jeśli chodzi o pierwszy set kolorystyczny, w moim posiadaniu jest jedynie numerek 1. Pozostałe dwa kompletnie do mnie nie przemówiły. Jedynka to dość wyraźny różowy kolor, jednak jest odrobinę zgaszony i lekko „przybrudzony”. Pomadka z Lovely potrafiła przetrwać nawet pizzę bez żadnej skazy. Jedyne, co mnie w niej bardzo mocno denerwowało, to kleiste wykończenie na ustach, przez co była naprawdę mocno wyczuwalna.

Nowe kolory są dopasowane do aktualnych trendów makijażowych.
4 to kolor ust. Zgaszony, jasny róż, który pasował będzie każdej dziewczynie zarówno na co dzień, jak i na wieczór do smokey eyes.
5 to mocny, różowy kolor, podobny do Wibo Million Dolar Lips nr 1. Ciemny, chłodny, brudny róż. Kolor, który włada ustami kobiet na całym świecie nieprzerwanie od prawie dwóch lat.
6 to chyba mój ulubieniec, czyli odcień bardzo nieoczywisty. Jest to ruda czerwień, nienachalna, która bardzo ładnie wygląda zarówno tylko przy wytuszowanych rzęsach, jak i przy mocniejszym makijażu. Kojarzy mi się odrobinę z 07 Nudeist z Bourjois, natomiast ten odcień podoba mi się o wiele bardziej.

Opakowania wertowałam kilkanaście razy. Nie ma na nich żadnej informacji odnośnie nowej formuły. Podobnie, jak poprzedniczki te kolory również idealnie kryją, natomiast nie ma już tej denerwującej lepkiej warstwy, którą nadal czuję mając na ustach „jedynkę”. Oczywiście jest to ogromny plus dla pomadek, ponieważ ten jeden- niby drobny element sprawia, że są naprawdę komfortowe w noszeniu i niewyczuwalne na ustach. Jeśli chodzi o trwałość- każda z nich utrzymuje się rewelacyjnie. Wyżej napisałam, że 1 przetrwała próbę pizzy, natomiast 5 i 6 przetrwały próbę placków ziemniaczanych z gulaszem (była sobie dieta…). Nakładając pomadkę o godzinie 10:30, w trakcie jedząc obiad i nie poprawiając jej ani razu, zmyłam ją o 17:30 i nie dlatego, że wyglądała nieładnie. Po prostu zmywałam cały makijaż przed wizytą u dermatologa. Trwałość tych pomadek ZA 9,90 to istny fenomen.

Jedyny minus tego produktu to przesuszanie ust. U mnie ten problem kompletnie nie występuje (może te pomadki są po prostu stworzone dla mnie? :D), jednak moja przyjaciółka, która ma delikatniejsze usta, musi robić sobie przerwę między noszeniem tej pomadki. Ale za taką cenę- nie narzeka.

A jak kolory prezentują się na ustach? Kolejno zobaczycie numery 1, 4, 5, 6.                            

Kochani, z mojej strony to na tyle. Podsumowując, według mnie Extra Lasting to must have w kosmetyczce każdej z Was. Nie ma na rynku lepszych pomadek w tak ładnych odcieniach, tak trwałych i zwłaszcza za takie pieniądze. Nie wiem dlaczego, ale zazwyczaj w Rossmannach wszystkie kolory poza 6 są wyprzedane, gdzie wg mnie to właśnie numerek 6 jest najbardziej niepowtarzalny…
Koniecznie dajcie mi znać, czy macie już te pomadki w swojej kolekcji, jakie są Wasze ulubione kolory oraz czy są inne tanie produkty tego typu, które przypadły Wam do gustu? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i bardzo proszę Was o dzielenie się nimi ze mną w komentarzach. Zachęcam Was do obserwowania mojego bloga (prawy pasek pod nagłówkiem) oraz do śledzenia go na Instagramie @maginspires>>KLIK<<.
Buziaki,
M.

http://instagram.com/maginspires

niedziela, 13 listopada 2016

K LIPS od Lovely- recenzja+ swatche wszystkich kolorów!

K LIPS od Lovely- recenzja+ swatche wszystkich kolorów!
Cześć dziewczyny!
Jakiś czas temu, kiedy na rynek weszły słynne pomadki od Kylie Jenner, cały świat wręcz oszalał. Celebrytka informowała na swoim instagramie o kolejnych dostawach, które rozchodziły się jak świeże bułeczki. Dziewczyny "koczowały" na stronie, żeby tylko "upolować" upragnione Lip Kit'y. Koszt zestawu, tzn. konturówki oraz matowej pomadki w tym samym odcieniu to $29.00, czyli niecałe 120zł, nie wliczając kosztów przesyłki oraz cła.
Od tamtej pory powstało wiele podróbek oraz zamienników. Jednym z nich jest nasza polska propozycja, czyli K Lips firmy Lovely.
K Lips dostaniemy w Rossmannie w cenie 19,99zł. Jeśli chodzi o design oraz sam skład zestawu, sądzę, że stwierdzenie, iż Lovely "inspirowało się" produktem Kylie jest wręcz... niewystarczające. Rossmanowska propozycja jest zapakowana w podobne, podłużne pudełeczko, sam wzór na opakowaniu jest oczywiście inny (pamiętajmy, że nie jest to podróba), jednak wnętrze, czyli konturówka+ matowa pomadka w płynie- pozostaje bez zmian. Myślę, że design samych produktów również jest bardzo "inspirowany" oryginałem.

Kolory są lekko przekłamane, zdjęcie zostało zrobione w sklepie przy sztucznym oświetleniu
Lovely oferuje 5 zestawów kolorystycznych. Na mojej dłoni widzicie kolejno numery 1, 2, 5, 3, 4.
1 Sweety- cukierkowy, acz mocny odcień różu. Nie jest to jasny, delikatny kolor. Odcień mocno intensywny, może trochę lalkowy.
2 Pink Poison- według mnie to najlepsza propozycja wśród róży. Mocny, ciemny, delikatnie wpadając jednocześnie w brąz oraz fiolet.
5 Lovely Lips- odcień ciemniejszy od Sweety, jaśniejszy od Pink Poison. Delikatnie brudny róż, jednak nie jest tak mocny jak typowe kolory tego typu.
3 Milky Brown- ciepły, ciemny brąz. Kolor dosyć nietuzinkowy.
4 Neutral Beauty- typowy odcień nude. Nie posiada różowych podtonów. Zdecydowanie wpada w jasny, lekki brąz.

Jako,  że posiadam zbyt dużą ilość produktów do ust, oczywiście nie odmówiłam sobie przetestowania i tego zestawu. Jednak z ciężkim sercem zdecydowałam się tylko na jeden kolor. Moim wyborem okazał się Neutral Beauty. Ostatnimi czasy stawiam właśnie na delikatne usta w odcieniach nude i brązu. W chwilową odstawkę poszły róże oraz czerwienie.

RECENZJA
Opakowanie niezbyt mi się podoba. Nie lubię motywów laleczek, gwiazdek na kosmetykach, pewnie wynika to z faktu, że produkt wygląda wtedy, jakby przeznaczony był dla dzieci, a sama nie do końca popieram ideę malowania się dziewczynek. Nie oceniajmy jednak książki po okładce. Konturówka K Lips jest zbliżona jakością do pozostałych konturówek Lovely (np. perfect line). Ma naprawdę przyjemną konsystencję, delikatnie woskową, sunie po ustach jak masełko. Z kolei pomadka, w przeciwieństwie do innej tego typu propozycji tej firmy- Extra Lasting- również zasycha na kompletny mat, aczkolwiek trwa to ciut dłużej, jednak na plus tego produktu jest to, że w przeciwieństwie do Extra Lasting, nie ma klejącego wykończenia. Produkt nie jest wyczuwalny na ustach.
Sama konturówka
Konturówka+ pomadka (tak, wiem, że jest krzywo, ale i tak siedziałam w domu :D)
Po około 3 godzinach noszenia na ustach tych produktów nie zauważyłam ogromnej różnicy w porównaniu do momentu aplikacji. Na minus przemawia to, że na pewno delikatnie przesusza usta i wchodzi w zagłębienia, co nie zawsze wygląda estetycznie. Dlatego radziłabym nosić ten produkt tylko wtedy, kiedy nasze usta są ładne, nawilżone i w stanie idealnym. Po 4 godzinie zdecydowałam się na obiad. Padło na spaghetti, czyli danie, które najlepiej weryfikuje w jaki sposób "zjada się" pomadka. Biorąc w poprawkę fakt, iż wybrałam dość jasny, naturalny kolor, po zjedzeniu obiadu i wypiciu herbaty, gdybym nie przyjrzała się dokładnie w lusterku, nie widziałabym ogromnej różnicy. Oczywiście, pomadka starła się od środka, jednak w zewnętrznych częściach ust sądzę, że jej pogorszona kondycja wynikała bardziej z czasu, który upłynął i nieidealnej kondycji moich ust.


Podsumowując, uważam, że K Lips nie jest propozycją innowacyjną ani odkrywczą, mimo, iż poza designem, który nie trafia w mój gust, naprawdę niewiele mogę tym produktom zarzucić. Fajne jest to, że za 20zł dostajemy pomadkę i dobraną do niej konturówkę. Utrzymuje się w porządku, zjada się również bez zarzutów, nie przesusza ust bardziej niż inne produkty tego typu. Jednak tak jak powiedziałam, nie jest to żadna nowość na rynku. Jeśli macie inne płynne pomadki do ust, chociażby z Wibo, czy Golden Rose, to K Lips na pewno nie zatrzęsie Waszym kosmetycznym światem. Za to kolory, które oferuje Lovely są naprawdę śliczne i niektórych z nich wcześniej nie spotkałam. 
Kochani, nie zrozumcie mnie źle, według mnie ten produkt w pełni zasługuje na 5, biorąc pod uwagę jego przeznaczenie, jakość, trwałość, komfort noszenia i wszystkie inne aspekty. Po prostu nieudolnie staram się przekazać, że biorąc pod uwagę ilość produktów tego typu, K Lips nie jest niezbędnikiem w Waszej kosmetyczce. Jeśli macie już swoją ulubioną matową pomadkę i dobrze dobraną do niej konturówkę, a kolory, które proponuje Lovely niezbyt do Was przemawiają, to nie kupujcie nic na siłę. A piszę to, ponieważ wiem, że ostatnio zapanował ogromny szał na te produkty i dziewczyny wręcz wyrywają je sobie z rąk, kiedy napotkają jakiś niedobitek w drogerii. 

Tym miłym akcentem żegnam się z Wami. Do mojej kolekcji trafił kolejny fajny produkt :) 
Jak zwykle, zanim skończę, zachęcam Was do obserwowania bloga. Dajcie znać, czy macie już K Lips lub czy zamierzacie go nabyć? Na koniec oczywiście odsyłam na mój blogowy instagram @maginspires >>KLIK<<, gdzie będziecie ze mną na bieżąco.
Buziaki!
M.

piątek, 28 października 2016

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.
Hej! Zgodnie z obietnicą dzisiaj przychodzę do Was z serią, której już dawno nie było. Poprzedni zamiennik kremu Effaclar Duo+, który był pierwszym postem opublikowanym na tym blogu, nadal cieszy się dużą popularnością wśród czytelników. Dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam tańsze alternatywy, które odpowiadają kolorystycznie kultowej szmince Velvet Teddy z Mac. Ku naszej wspólnej radości, jedna propozycja jest wręcz identyczna... Ale o tym za chwilę :) 

Velvet Teddy z Mac to bardzo nieoczywisty i niepowtarzalny kolor. Brąz o ciepłym podtonie, który ma w sobie delikatnie różowe pigmenty. Szminka ma wykończenie matowe. Dostaniemy ją w salonach MAC lub w perfumeriach Douglas, gdzie znajdują się szafy tej marki. Oczywiście można jej szukać również przez internet na stronie producenta lub Douglasa. Cena pomadki bez promocji to aż 86zł. Kolor jest tym bardziej popularny i rozchwytywany od czasu, kiedy Kylie Jenner (zanim jeszcze wydała swoją linię płynnych pomadek) ogłosiła, że jest to jeden z jej ulubionych kolorów i bardzo często nosi go na ustach. Czy jest więc szansa, żeby kupić coś w podobnym kolorze, o podobnym wykończeniu, jednak za mniejsze pieniądze?
Szminka, której zamiennika szukamy ma wykończenie typu 'mat'. Jest to jednak dosyć nawilżający produkt, a ten mat nie jest płaski i suchy, jak w przypadku płynnych pomadek. Szukanie zamienników ograniczam więc do bardziej kremowych produktów. Wśród kilku(nastu) produktów- kredek, szminek i konturówek, które między sobą zestawiłam, wybrałam kilka najbardziej podobnych. Wśród faworytów jest mój ulubieniec, czyli 
pomadka w kredce z Golden Rose- Matte Lipstick Crayon nr 18:    11,90zł, 
konturówka Golden Rose z serii Dream Lips Lipliner nr 501:    6,30zł,
automatyczna konturówka z P2 Perfect Look nr 010 Nude:    około 15zł,
konturówka z najnowszej serii Lovely- K Lips 04 Neutral Beauty     19,90zł 
(do konturówki oczywiście dołączona jest pomadka w płynie, jednak nie biorę jej pod uwagę w zestawieniu, ponieważ ma dużo bardziej matowe wykończenie, które nie odpowiada formule maca).

Ceny wyglądają bardzo zachęcająco. Najtańsza propozycja to koszt około 6 złotych, najdroższa to niecałe 20zł, czyli ponad czterokrotnie taniej. A jak prezentują się kolory?
Konturówka z Golden Rose okazuje się delikatnie jaśniejsza oraz zbyt mało wpada w różowe podtony. Podobnie jak konturówka z P2, która jest typowo jasnobrązowa. Oba te produkty są jednak zbliżone kolorystycznie oraz formułą. Najmniej podobny z proponowanych jest produkt z Lovely- jest to typowy odcień nude, bez żadnych innych podtonów.
Zdecydowanie najbliżej oryginału jest mój ulubieniec, czyli pomadka w kredce z Golden Rose nr 18. Jest to ciemniejszy odcień nude, który ma w sobie różowe tony, dzięki czemu idealnie zastępuje odcień Velvet Teddy. Dzięki nawilżającej formule tej serii kredek, mimo, iż są to pomadki matowe, to wykończenie nie jest na tyle suche i płaskie jak w przypadku produktów płynnych, co z kolei sprawia, że również formuła i wykończenie tego produktu niemalże idealnie odpowiada oryginałowi.
Podsumowując, nasz zamiennik jest ponad 7 razy tańszy od oryginału. Trwałość, kolor, formuła i wykończenie są niemalże identyczne. Teraz pytanie do Was- skusicie się na szminkę z Mac czy Golden Rose?

Kochani, to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że post okazał się dla Was ciekawy i pomocny. Koniecznie dajcie znać, czy próbowałyście kiedyś któregoś ze wspomnianych przeze mnie produktów.
Serdecznie zachęcam Was do komentowania i obserwowania bloga, a także do śledzenia mojego instagrama @maginspires >>klik<<. Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia!
 M.
instagram.com/maginspires
Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger