Witajcie Kochani!
Przede wszystkim- bardzo przepraszam Was za to, że ten post pojawia się dopiero teraz. Niestety, problemy zdrowotne skutecznie oderwały mnie od komputera i bloga. Mam jednak nadzieję, że gorzej już nie będzie i w marcu uda mi się wyjść na prostą z ilością publikacji. Pomysłów mi nie brakuje!
Jak pewnie zauważyliście, w styczniu, głównie ze względu na sesję oraz nowe obowiązki, nie testowałam zbyt wielu nowych kosmetyków i nie było sensu publikowania ulubieńców. W lutym nadrobiłam zaległości i mam dla Was kilka perełek. Ciekawi, co to takiego? Czytajcie dalej!
Standardowo zacznę od pielęgnacji. Przede wszystkim- balsam z mocznikiem- kuracja ultranawilżająca z Ziai. Jest to chyba pierwszy balsam, po którym czuję, że atopowa skóra na moim ciele jest naprawdę nawilżona. Serdecznie polecam ten produkt zwłaszcza tym z Was, u których większość żeli pod prysznic, czy balsamów, powoduje swędzenie, zwłaszcza, że produkt ten kosztuje około 15zł.
Aktywne serum z kwasem migdałowym z Bielendy to kolejny ulubieniec. Co prawda jest to produkt mocno wysuszający, przez co obiecywana redukcja wydzielanego sebum jest raczej mało efektywna, jednak preparat skutecznie walczy z powstawaniem nowych niedoskonałości. Producent zaleca wykorzystanie produktu w ciągu 3 miesięcy od jego otwarcia, co niestety wydaje mi się niemożliwe i spora część buteleczki będzie musiała powędrować do kosza.
Ulubieniec ulubieńców ostatnich dwóch miesięcy to jednak More Than Moisture Hydra- Care Mask z linii Beauty System od Douglas. Maseczka "Więcej niż nawilżenie" to genialny produkt, który ja stosowałam nakładając grubą warstwą na twarz i zostawiając na całą noc. Rano, skóra twarzy była bardzo miękka, nawilżona i gładka. Idealnie uzupełniało to kurację kwasem, która mocno wysuszała skórę. Ta maseczka kosztuje 15zł i starcza na około 5 zastosowań.
Z kolorówki pokażę Wam tylko dwa produkty. Pierwszy z nich to Face And Body Bronzing Powder od My Secret. Jest to bardzo delikatny produkt, którym na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Co prawda ma delikatne drobinki, które na twarzy są mało widoczne, a bronzer ma na tyle chłodny odcień, że nadaje się nawet do konturowania.
MAC- Warm Soul, to zdecydowanie róż ostatnich dwóch miesięcy. Kupiłam go na promocji -20% w MAC pod koniec ubiegłego roku i nie żałuję. Ma przepiękny, trudny do opisania odcień- delikatny, brzoskwiniowy, z delikatnymi drobinkami. Jest to produkt samowystarczalny- nie musimy używać do niego ani bronzera, ani rozświetlacza. Wygląda genialnie zarówno z naturalnymi ustami, jak i z czerwonymi pomadkami.
Kochani, na dziś, z mojej strony to już wszystko. Serdecznie dziękuję za Waszą obecność i zachęcam do śledzenia bloga! Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy mieliście kiedyś któryś z wspomnianych przeze mnie produktów, jak się u Was sprawdził oraz jacy byli Wasi ulubieńcy minionych miesięcy!
Pamiętajcie również, żeby śledzić mnie na facebooku >>KLIK<< oraz instagramie >>KLIK<<. Trzymajcie się ciepło, widzimy się już niedługo!
Buziaki,
M.
