Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 marca 2017

Ulubieńcy kosmetyczni: styczeń, luty 2017

Ulubieńcy kosmetyczni: styczeń, luty 2017
Witajcie Kochani!
Przede wszystkim- bardzo przepraszam Was za to, że ten post pojawia się dopiero teraz. Niestety, problemy zdrowotne skutecznie oderwały mnie od komputera i bloga. Mam jednak nadzieję, że gorzej już nie będzie i w marcu uda mi się wyjść na prostą z ilością publikacji. Pomysłów mi nie brakuje! 

Jak pewnie zauważyliście, w styczniu, głównie ze względu na sesję oraz nowe obowiązki, nie testowałam zbyt wielu nowych kosmetyków i nie było sensu publikowania ulubieńców. W lutym nadrobiłam zaległości i mam dla Was kilka perełek. Ciekawi, co to takiego? Czytajcie dalej!



Standardowo zacznę od pielęgnacji. Przede wszystkim- balsam z mocznikiem- kuracja ultranawilżająca z Ziai. Jest to chyba pierwszy balsam, po którym czuję, że atopowa skóra na moim ciele jest naprawdę nawilżona. Serdecznie polecam ten produkt zwłaszcza tym z Was, u których większość żeli pod prysznic, czy balsamów, powoduje swędzenie, zwłaszcza, że produkt ten kosztuje około 15zł.


Aktywne serum z kwasem migdałowym z Bielendy to kolejny ulubieniec. Co prawda jest to produkt mocno wysuszający, przez co obiecywana redukcja wydzielanego sebum jest raczej mało efektywna, jednak preparat skutecznie walczy z powstawaniem nowych niedoskonałości. Producent zaleca wykorzystanie produktu w ciągu 3 miesięcy od jego otwarcia, co niestety wydaje mi się niemożliwe i spora część buteleczki będzie musiała powędrować do kosza.




Ulubieniec ulubieńców ostatnich dwóch miesięcy to jednak More Than Moisture Hydra- Care Mask z linii Beauty System od Douglas. Maseczka "Więcej niż nawilżenie" to genialny produkt, który ja stosowałam nakładając grubą warstwą na twarz i zostawiając na całą noc. Rano, skóra twarzy była bardzo miękka, nawilżona i gładka. Idealnie uzupełniało to kurację kwasem, która mocno wysuszała skórę. Ta maseczka kosztuje 15zł i starcza na około 5 zastosowań.


Z kolorówki pokażę Wam tylko dwa produkty. Pierwszy z nich to Face And Body Bronzing Powder od My Secret. Jest to bardzo delikatny produkt, którym na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Co prawda ma delikatne drobinki, które na twarzy są mało widoczne, a bronzer ma na tyle chłodny odcień, że nadaje się nawet do konturowania. 




MAC- Warm Soul, to zdecydowanie róż ostatnich dwóch miesięcy. Kupiłam go na promocji -20% w MAC pod koniec ubiegłego roku i nie żałuję. Ma przepiękny, trudny do opisania odcień- delikatny, brzoskwiniowy, z delikatnymi drobinkami. Jest to produkt samowystarczalny- nie musimy używać do niego ani bronzera, ani rozświetlacza. Wygląda genialnie zarówno z naturalnymi ustami, jak i z czerwonymi pomadkami.




Kochani, na dziś, z mojej strony to już wszystko. Serdecznie dziękuję za Waszą obecność i zachęcam do śledzenia bloga! Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy mieliście kiedyś któryś z wspomnianych przeze mnie produktów, jak się u Was sprawdził oraz jacy byli Wasi ulubieńcy minionych miesięcy!
Pamiętajcie również, żeby śledzić mnie na facebooku >>KLIK<< oraz instagramie >>KLIK<<. Trzymajcie się ciepło, widzimy się już niedługo!
Buziaki,
M.


piątek, 10 lutego 2017

Nowości kosmetyczne! BH Cosmetics, MAC, Clarins, Catrice, My Secret, Selfie Project, Golden Rose,Ziaja

Nowości kosmetyczne! BH Cosmetics, MAC, Clarins, Catrice, My Secret, Selfie Project, Golden Rose,Ziaja
Hej Wszystkim!
Przez ostatni czas robię ogromne porządki w toaletce. Postanowiłam pozbyć się produktów, których nie używam lub nie lubię, a miejsce po nich zapełnić czymś innym. Kosmetyki, które dzisiaj Wam pokażę kupiłam w okresie listopad- styczeń. Każdy z nich ma swoją małą historię, którą chętnie się z Wami podzielę. Gotowi? Zapraszam!

 
Coś, czego w ogóle nie planowałam kupować, to chyba najsłynniejszy ostatnimi czasy podkład na polskim YouTube. Catrice HD Liquid Coverage Foundation jest bardzo rozchwytywany. Kolory 1 i 2 są praktycznie niedostępne ani w drogeriach internetowych, ani stacjonarnych. Każda dostawa tych produktów rozchodzi się jak świeże bułeczki w przeciągu kilkunastu minut. Ja swój kupiłam tutaj:
Jeżeli jeseteście zainteresowani, podkład jest nadal dostępny we wszystkich odcieniach!

 
Kolejny podkład był już bardziej przemyślanym zakupem. Clarins- Ever Matte to mineralny podkład matujący, który nie zawiera w składzie żadnych czynników komadogennych. Ma lekką formułę, krycie średnie i nie podrażnia mojej cery. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.

 
Końcem grudnia była aż 20% obniżka na produkty MAC. Uznałam, że to świetna okazja, żeby w końcu zakpić róż, o którym myślę od ponad roku, czyli Warm Soul. Bardzo długo wahałam się, czy będzie mi on pasował, ponieważ swatchując go w salonie, odcień wydał się mocno pomarańczowy. Jest to jednak piękny, nieoczywisty, rozświetlający, lekko brzoskwinioy odcień.
Zdecydowałam się także na pojedynczy cień- wkład magnetyczny, który był sporo tańszy, niż ten sam cień, w tej samej gramaturze, w opakowaniu. Kolor to All That Glitters.
Ostatni produkt z MAC, to prezent. Piękna szminka w odcieniu chłodnej, winnej czerwieni- D for Danger o matowym wykończeniu. Bardzo chciałam mieć klasyczną czerwoną szminkę. Zastanawiałam się również nad kultową już Russian Red, jednak nie wyglądała ona zbyt korzystnie przy moim typie urody.
 
Skoro już zaczęłam temat pomadek, oczywiście nie mogę pominąć Golden Rose. Zdecydowałam się na serię Longstay Liquid Lipstick w odcieniu 13, który podobno jest duplikatem Celebrity Skin od Jeffree Star.
Recenzję i test trwałości tej pomadki znajdziecie tutaj >>KLIK<<. 

 
Długo zastanawiałam się nad tym właśnie zakupem, ale nie mogłam się powstrzymać. Prezent świąteczny ode mnie- dla mnie to paleta cieni i rozświetlaczy Carli Bybel od BH Cosmetics. Carli jest YouTuberką, która robi genialne makijaże. Produkt sygnowany jej nazwiskiem jest świetny. Na pewno poświęcę mu osobny post.

 
Trzy produktu drogeryjne, które są fantastyczne, to dwie nowości od My Secret, czyli rozświetlacz o delikatnie różowych podtonach (o nim również napiszę osobny post) oraz bronzee, który ma równocześnie chłodny odcień oraz delikatne drobinki. Produkt bardzo oryginalny, niebanalny- już go lubię.
Coś, co kompletnie powaliło mnie na łopatki- oczywiście w przenośni- to antybakteryjny puder matujący od Selfie Project. Dostaniecie go w każdym Rossmanie za około 13zł. Daje on satynowe wykończenie, a twarz, nawet jak zaczyna się świecić nie wygląda na „tłustą”, tylko na naturalną i zdrową. Mój hit.


Dwa produkty do pielęgnacji, czyli moja ulubiona Ziaja. Zdecydowałam się na mocno nawilżający balsam do ciała z mocznikiem. Jest to pierwszy produkt tego typu, który naprawdę działa i nawilża moje ciało, nie podrażniając go.
Kupiłam także polecany przez Was krem- maskę pod oczy, którego używam na noc, mam go natomiast na tyle krótko, iż nie wyrobiłam sobie jeszcze konkretnej opinii na temat tego produktu.


Jestem bardzo ciekawa, czy mieliście któryś z wymienionych przeze mnie produktów i jak się u Was sprawdziły? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co polecacie mi przetestować lub co chcielibyście, żebym wypróbowała! Pamiętajcie, żeby dodać się do listy osób obserwujących mój blog (prawy pasek). Zapraszam Was także do śledzenia @maginspires na instagramie >>KLIK<< oraz na facebooku >>KLIK<<. My widzimy się już za kilka dni!
Buziaki,
M.
http://facebook.com/maginspires

instagram.com/maginspires

niedziela, 4 grudnia 2016

Ulubieńcy listopada!

Ulubieńcy listopada!
Hej dziewczyny!
Jeden z ostatnich postów w miesiącu to zazwyczaj recenzje produktów, które oczarowały mnie przez ostatnich 30 dni. Przyznaję, że w listopadzie nie testowałam zbyt wielu nowych kosmetyków. Mimo to, kilka produktów niezwykle przypadło mi do gustu. Chcecie wiedzieć co takiego? Serdecznie zapraszam do dalszej części posta!

Sleek- Faceform, czyli trio do konturowania twarzy
Produkt, który lata świetności i rozgłosu ma już dawno za sobą. Aktualnie na rynku jest wiele kosmetyków tego typu, tzn. 3 w 1. Popularne są m.in. paletki do konturowania z Wibo, Make Up Revolution, Rimmel, czy Urban Decay. Jednak propozycja Sleek'a była jednymz pierwszych, o ile nie pierwszym produktem tego typu, dlatego właśnie mój wybór padł na niego. Za około 50zł dostajemy rewelacyjnie napigmentowane (jednak nie na tyle, żeby zrobić sobie plamy) bronzer, róż i rozświetlacz. Wszystko to zamknięte w niewielkiej, eleganckiej, czarnej kasetce z lusterkiem. Idealne na wyjazdy, jak i na codzień. Każdy z trzech kosmetyków świetnie się ze sobą łączy i zgrywa zarówno kolorystycznie, jak i pod względem konsystencji. Bronzer jest neutralny (nie zrobicie sobie pomarańczowej plamy), róż ma śliczne, delikatne złote drobinki, a rozświetlacz to istne cudo. Mój zestaw jest w odcieniu Fair. Naprawdę polecam wszystkim :)

The Balm- Meet Matte Trimony
Tę paletkę mam od 2 miesięcy, jednak dopiero teraz miałam czas i sposobność ją przetestować. I jest genialna. Kolory, pigmentacja, wykończenie, trwałość. Jedyny minus to cena. Jednak te wydane pieniądze widać w tej palecie. Mamy tu kolory zarówno nude, brązy, jak i śliwki, czy bordo, które nadają się rewelacyjnie nie tylko do makijaży wieczorowych, ale i do wzbogacenia zwykłych, dziennych propozycji. Dodatkowo ma ona spore lusterko, które jest kolejnym plusem. Warto.

Pędzle Zoeva
Czyli moje kochane brudaski, których recenzja rwkrótce się pojawi. Dotychczas używałam tylko pędzli Hakuro oraz nieszczęsnych Glam Brush (recenzja tutaj >>KLIK<<. Hakuro sprawdzały się u mnie rewelacyjnie, jednak odkąd zamówiłam komplet dwunastu pędzli do oczu z Zoevy, każdy inny pędzel po prostu drapie. Jestem przekonana, że nie są to moje ostatnie pędzle tej firmy :)

Mac- Szminka w odcieniu Faux
Piękny, dzienny odcień różu, o satynowym wykończeniu. Wygląda naprawdę genialnie i do delikatnych, i do tych mocniejszych makijaży. Bardzo uniwersalny odcień, który wbrew pozorom naprawdę ciężko dostać. Z gamy kolorstycznej Mac podoba mi się również kolor Modesty, który jest bardzo podobny do wspomnianego Faux, acz ten wpada bardziej w nude. Może kiedyś się skuszę...

W moim mniemaniu, listopad to najgorszy, najsmutniejszy i najbardziej miesiąc w całym roku. Poza masą stresu, nauki i kolokwiów (w końcu połowa semestru), mnie spotkała również przeprowadzka (już piąta w tym roku). Właśnie z tego powodu posty ukazywały się ciut rzadziej. Postaram się jedna jak najszybciej wypakować i wrócić do fajnego rytmu blogowania, który załapałam w poprzednim miesiącu.
Kochani, jestem bardzo ciekawa, co w tym miesiącu sprawdziło się u moich czytelniczek? Pamiętajcie, żeby zostawiać komentarze i obserwować bloga- jeszcze bardziej motywuje mnie to do pisania dla Was! Mam nadzieję, że następny post pojawi się za około dwa dni (na pewno nie później niż w środę). Do zobaczenia!
M.

piątek, 18 listopada 2016

Najładniejsze pomadki w odcieniach nude i brązu

Najładniejsze pomadki w odcieniach nude i brązu
Hej dziewczyny!
Ostatnio bardzo modne stały się usta w brązowych odcieniach, zapewne dzięki Kylie Jenner. Ja osobiście przyznaję, że bardzo podoba mi się taka stylistyka, a pomadki w odcieniach nude "gromadzę" już od ponad roku. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moim zdaniem najładniejsze kolory, o różnych wykończeniach, z różnych półek cenowych. Będą szminki, kredki, konturówki, płynne pomadki, itp. Gotowe? Zaczynamy! 
Część z produktów, które dzisiaj Wam pokazuję, miałyście już okazję widzieć w poście Zamienniki kultowej pomadki MAC- Velvet Teddy >>KLIK<<. Poza tą jedną pomadką, pozostałe propozycje należą do niskiej, drogeryjnej półki cenowej. Kochane, nie zwracajcie zbytniej uwagi na stan mojej cery i ust. Od dłuższego czasu próbuję dojść z tym do ładu ;)  Nie krzyczcie też na mnie za "staranność" malowania ust- jakoś ostatnio też mi to nie wychodzi :D
Od lewej: Lovely- K Lips w odcieniu 04 Neutral Beauty (płynna pomadka), Lovely- K Lips w odcieniu 04 Neutral Beauty (konturówka), Golden Rose- konturówka Dream Lips nr 501, P2- konturówka nr 010 nude, Essence- konturówka nr 011 in the nude, Golden Rose- matowa pomadka w kredce nr 18, MAC- Velvet Teddy, Wibo- Juicy Color Lipstick (nowe odkrycie, pomadka i balsam do ust 2 w 1 z masłem shea), Rimmel- Moisture Renew Lipstick nr 720 Nothing Hill, NYX- soft matte lip cream nr 16 Cairo, NYX- soft matte lip cream nr 09 Abu Dhabi.
Kochane, mam nadzieję, że wśród tylu propozycji znalazłyście coś dla siebie! Koniecznie dajcie znać, czy również jesteście fankami odcieni nude i jacy są Wasi faworyci w tej kwestii. Tradycyjnie zachęcam do dzielenia się swoimi uwagami w komentarzach oraz do obserwowania bloga oraz instagrama @maginspires >>KLIK<<, gdzie będziecie na bieżąco i ze mną, i z różnymi nowinkami kosmetycznymi!
Do zobaczenia, 
M.

czwartek, 3 listopada 2016

Ulubieńcy- październik 2016

Ulubieńcy- październik 2016
Cześć dziewczyny!
Zgodnie z zapowiedziami, seria ulubieńców pojawiać się będzie bardziej regularnie niż raz na kilka miesięcy. Uznałam, że zamiast pokazywać Wam 20 produktów w jednym poście, wolę, żeby notki były krótsze, ale bardziej treściwe, zawierające rzetelną opinię o poszczególnych produktach. OK, bez zbędnych wstępów, zaczynamy ulubieńców października. Uprzedzam, że post wcale nie będzie taki krótki :)

PIELĘGNACJA

LUSH- Mask of Magnaminty
Produkt, dzięki któremu moja cera odzyskuje spokój i zdrowy wygląd. Pobyt w UK bardzo źle wpłynął na jej stan- przesuszenie, wypryski. Niestety, mięta pieprzowa również działa poniekąd wysuszająco, dzięki temu może walczyć z niedoskonałościami. Jednak produkt, który skutecznie walczy z przesuszeniem mojej cery, to...

Ziaja Med- Lano- krem
Czyli krem, do którego wracam zawsze, po wielu nieudanych próbach z innymi produktami. Ten preparat kosztuje około 10zł, dostaniecie go w aptekach lub w sklepach Ziaja. Dwie główne zalety tego produktu są takie, że jest on mocno nawilżający, naprawdę różnicę widać po kilku dniach stosowania (ja używam go na noc) oraz fakt, że nie podrażnia mojej skóry. Często mocno nawilżające kremy lub olejki zapychają moją cerę, co powoduje powstawanie nowych wyprysków. Ten produkt, mam wrażenie, że działa wręcz kojąco i w jakiś sposób walczy z niedoskonałościami.

KOLORÓWKA

Max Factor- podkład Facefinity 3 w 1
Podkład, który bardzo zachwala moja mama. Sięgnęłam po niego na koniec września, kiedy moja cera przechodziła bardzo poważny kryzys (o czym już wielokrotnie wspominałam). Zależało mi na mocniejszym kryciu, trwałości oraz na braku efektu maski. Wszystko to daje mi ten produkt. Krycie można budować od średniego po mocne, trwałość jest rewelacyjna, a i na twarzy wygląda naturalnie. Według mnie jest to lżejsza wersja Revlon Colorstay. Niestety, podobnie jak Revlon, ten produkt również działa wysuszająco, dlatego też będę musiała zrobić sobie od niego albo małą przerwę, albo stosować go wymiennie z bardziej nawilżającym podkładem.

MAC- róż Fleur Power
Róż z MAC był moim marzeniem od dawien dawna. Fleur Power jest moim pierwszym (i na pewno nie ostatnim) produktem tej marki. Kolor jest piękny, uniwersalny, nadaje się praktycznie do każdej pomadki. Tego różu używałam codziennie od dobrych dwóch miesięcy i nadal jestem oczarowana. Produkt wart każdej wydanej złotówki.

Maybeline Color Tattoo, 98Creamy beige
Nawet nie zwróciłam na to uwagi, ale używam tego cienia praktycznie codziennie. Rano nie mam czasu na skomplikowane makijaże oka. Nakładam ten cień na całą powiekę, żeby wyrównać jej kolor. Utrzymuje się kilka godzin bez zarzutu. Serdecznie polecam.

Max Factor- Kohl Pencil
Etap w moim 'kosmetycznym życiu' pt. "Poszukiwania kredki idealnej" uważam za zakończony pełnym sukcesem. Podczas promocji -49% w Rossmannie, przez zupełny przypadek w moim koszyku wylądowała ta właśnie kredka. Te z Was, które zmagają się z tłustymi powiekami doskonale wiedzą, że niełatwo znaleźć produkt, który prędzej, czy później nie odbije się na nich. Ta kredka (o dziwo), którą zagęszczam górną linię rzęs, trzyma się bardzo ładnie, nie rozmazuje się. A i cena po promocji jest dość przystępna.

Victoria's Secret- Angel
Czyli moje ukochane perfumy. Kupiłam je w strefie bezcłowej na lotnisku w Londynie. Miłość od pierwszego powąchania. Zapach jest przecudowny- delikatny, lekko słodki, bardzo kobiecy, długo utrzymuje się na ciele. Polecam wszystkim!!!

Kochani, to tyle z ostatnich ulubieńców. Dajcie znać, jakie były Wasze typy tego miesiąca. Zastanawiam się nad postem dotyczącym ogólnych ulubieńców, z różnych kategorii, nie tylko kosmetycznych. Ostatnio mam wiele różnych gadżetów, które bardzo ułatwiły mi życie i chętnie je Wam polecę. 
Będę wdzięczna za każdy komentarz. Zachęcam do obserwacji bloga oraz instagrama @maginspires >>KLIK<<. 
Do zobaczenia!
M.

piątek, 28 października 2016

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.
Hej! Zgodnie z obietnicą dzisiaj przychodzę do Was z serią, której już dawno nie było. Poprzedni zamiennik kremu Effaclar Duo+, który był pierwszym postem opublikowanym na tym blogu, nadal cieszy się dużą popularnością wśród czytelników. Dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam tańsze alternatywy, które odpowiadają kolorystycznie kultowej szmince Velvet Teddy z Mac. Ku naszej wspólnej radości, jedna propozycja jest wręcz identyczna... Ale o tym za chwilę :) 

Velvet Teddy z Mac to bardzo nieoczywisty i niepowtarzalny kolor. Brąz o ciepłym podtonie, który ma w sobie delikatnie różowe pigmenty. Szminka ma wykończenie matowe. Dostaniemy ją w salonach MAC lub w perfumeriach Douglas, gdzie znajdują się szafy tej marki. Oczywiście można jej szukać również przez internet na stronie producenta lub Douglasa. Cena pomadki bez promocji to aż 86zł. Kolor jest tym bardziej popularny i rozchwytywany od czasu, kiedy Kylie Jenner (zanim jeszcze wydała swoją linię płynnych pomadek) ogłosiła, że jest to jeden z jej ulubionych kolorów i bardzo często nosi go na ustach. Czy jest więc szansa, żeby kupić coś w podobnym kolorze, o podobnym wykończeniu, jednak za mniejsze pieniądze?
Szminka, której zamiennika szukamy ma wykończenie typu 'mat'. Jest to jednak dosyć nawilżający produkt, a ten mat nie jest płaski i suchy, jak w przypadku płynnych pomadek. Szukanie zamienników ograniczam więc do bardziej kremowych produktów. Wśród kilku(nastu) produktów- kredek, szminek i konturówek, które między sobą zestawiłam, wybrałam kilka najbardziej podobnych. Wśród faworytów jest mój ulubieniec, czyli 
pomadka w kredce z Golden Rose- Matte Lipstick Crayon nr 18:    11,90zł, 
konturówka Golden Rose z serii Dream Lips Lipliner nr 501:    6,30zł,
automatyczna konturówka z P2 Perfect Look nr 010 Nude:    około 15zł,
konturówka z najnowszej serii Lovely- K Lips 04 Neutral Beauty     19,90zł 
(do konturówki oczywiście dołączona jest pomadka w płynie, jednak nie biorę jej pod uwagę w zestawieniu, ponieważ ma dużo bardziej matowe wykończenie, które nie odpowiada formule maca).

Ceny wyglądają bardzo zachęcająco. Najtańsza propozycja to koszt około 6 złotych, najdroższa to niecałe 20zł, czyli ponad czterokrotnie taniej. A jak prezentują się kolory?
Konturówka z Golden Rose okazuje się delikatnie jaśniejsza oraz zbyt mało wpada w różowe podtony. Podobnie jak konturówka z P2, która jest typowo jasnobrązowa. Oba te produkty są jednak zbliżone kolorystycznie oraz formułą. Najmniej podobny z proponowanych jest produkt z Lovely- jest to typowy odcień nude, bez żadnych innych podtonów.
Zdecydowanie najbliżej oryginału jest mój ulubieniec, czyli pomadka w kredce z Golden Rose nr 18. Jest to ciemniejszy odcień nude, który ma w sobie różowe tony, dzięki czemu idealnie zastępuje odcień Velvet Teddy. Dzięki nawilżającej formule tej serii kredek, mimo, iż są to pomadki matowe, to wykończenie nie jest na tyle suche i płaskie jak w przypadku produktów płynnych, co z kolei sprawia, że również formuła i wykończenie tego produktu niemalże idealnie odpowiada oryginałowi.
Podsumowując, nasz zamiennik jest ponad 7 razy tańszy od oryginału. Trwałość, kolor, formuła i wykończenie są niemalże identyczne. Teraz pytanie do Was- skusicie się na szminkę z Mac czy Golden Rose?

Kochani, to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że post okazał się dla Was ciekawy i pomocny. Koniecznie dajcie znać, czy próbowałyście kiedyś któregoś ze wspomnianych przeze mnie produktów.
Serdecznie zachęcam Was do komentowania i obserwowania bloga, a także do śledzenia mojego instagrama @maginspires >>klik<<. Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia!
 M.
instagram.com/maginspires

środa, 19 października 2016

Nowości Kosmetyczne z UK i Polski- The Balm, MAC, Lush, NYX, Revlon, MUA, Sleek, Kobo, itp.

Nowości Kosmetyczne z UK i Polski- The Balm, MAC, Lush, NYX,  Revlon, MUA, Sleek, Kobo, itp.
Hej! Są takie momenty w życiu każdej dziewczyny, kiedy rozsądek schodzi na drugi plan, a my po prostu musimy zaszaleć. Ponoć niezależnie od powodów zmartwień, najlepszym rozwiązaniem problemów jest... terapia zakupowa. Ja, swoje zakupy "poczyniłam" jeszcze będąc w Anglii. Zwracałam uwagę zwłaszcza na kosmetyki niedostępne w Polsce lub takie, które są tu sporo droższe. Z kolei zaraz po powrocie, wybierając się na wesele, nie mogłam nie zrobić "małych" zakupów na mintishop... Ale o tym za moment ;)

Z kategorii TWARZ, zdecydowanie najbardziej cieszy mnie wymarzony i długo wyczekiwany przeze mnie pierwszy róż z firmy MAC. Wybrałam odcień Fleur Power o delikatnym, satynowym wykończeniu. Jest to lekko ciemny, acz zgaszony kolor, który według mnie jest jednym z najbardziej uniwersalnych odcieni, pasującym do każdego typu urody. Świetna pigmentacja, trwałość, utrzymywanie się, wykończenie, to wszystko sprawia, że mimo dość wysokiej ceny (w Polsce jest to około 100zł), naprawdę jest wart każdego wydanego grosza. W dodatku podobno te róże starczają na wieki.

Kolejna nowość, która przyleciała ze mną z Anglii to bronzer z NYX w odcieniu Taupe. Właściwie jest to róż, jednak jego chłodny, brązowy odcień, lekko wpadający w szarość (czyli po prostu 'taupe') powoduje, że używamy go raczej jako bronzer o konturowania. Kolor jest genialny, jednak aktualnie nic więcej nie mogę na temat tego produktu powiedzieć. Jeśli przyjrzycie się mu z bliska, widać, że niestety nie przetrwał podróży i czeka, aż zaopatrzę się w spirytus salicylowy i złożę go w jedną całość. Oczekujcie recenzji na dniach :)

Jak same widzicie, zaopatrzyłam się w kilka kosmetyków taniej drogeryjnej marki dostępnej stacjonarnie na Wyspach. Mowa tu oczywiście o Make Up Academy (MUA), a konkretnie- o serii Pro- Base. Zamiast inwestować w drogie różnokolorowe kamuflaże, które mają niwelować niedoskonałości cery, postanowiłam na tym tanim przykładzie sprawdzić, czy to w ogóle działa. Korektor zielony jest na zaczerwienienia, zaś brzoskwiniowy- na cienie pod oczami. Efekt choć nieznaczny- faktycznie jest zauważalny. Puder z kolei ma delikatnie rozświetlać i wyrównywać koloryt cery. Jeszcze go nie testowałam, ale strasznie mnie korci...

Ostatnia propozycja "twarzowa" to kolejne podejście do podkładu REVLON Colorstay. Tym razem mam właściwy odcień, czyli 150 Buff do cery tłustej i mieszanej. Zamówiłam go z drogerii internetowej mintishop (Wy dostaniecie go tutaj >>klik<<), kiedy moja cera po pobycie w UK wyglądała koszmarnie, a ja potrzebowałam trwałego, kryjącego podkładu, który przetrwa wesele. Mimo, że nie wyobrażam sobie noszenia go na codzień i nakładania na twarz grubej warstwy "tapety" (nie oszukujmy się, ten produkt jest widoczny), bardzo dobrze sprawdził się w tym celu i wrócę do niego przy okazji większego wyjścia. 


Będąc w Anglii oczywiście nie obyłam się bez wizyty w LUSH. Jak wcześniej wspominałam, angielski klimat, jedzenie oraz woda bardzo pogorszyły stan mojej cery. Mask of Magnaminty to naturalna maseczka do twarzy (i ciała), zrobiona na bazie mięty pieprzowej, która ma działanie wysuszające i kojące, przywracając skórze odpowiedni wygląd. Maska skutecznie walczy z wypryskami. Używam jej dość często, wydłubałam już pół opakowania, widzę ogromną różnicę. Oczekujcie tego produktu w ulubieńcach :)

Rossmanowe promocje już za nami. Jestem z siebie bardzo dumna, ponieważ nie kupiłam NIC podczas zniżek na lakiery do paznokci i szminki oraz na produkty do twarzy. Nie odmówiłam sobie jednak uzupełnienia zapasów tuszów do rzęs i kilku innych produktów do oczu, które są u mnie sprawdzone. Tym razem skusiłam się na coś la mnie nowego, czyli tusz LOREAL False Lash Wings oraz całkowita nowość- tusz z lusterkiem od BOURJOIS Volume- Reveal. Na pewno dam Wam znać, czy produkty warte są zachodu.

Kochani, czy widzicie tego przystojniaka na zdjęciu powyżej? Moja najnowsza miłość... Oto Matt. Meet Matt(e) Trimony od THE BALM. Piękne matowe cienie, idealne nie tylko na śluby, jak wskazuje nazwa, ale również na codzień, na wieczór. Polowałam na tę paletę na mintishop, ponieważ cały czas była wyprzedana (nic dziwnego). Kiedy tylko dostałam informację o uzupełnieniu magazynów, bez wahania dodałam ją do koszyka. Cena dosyć odstraszająca, oscyluje w okolicach 160zł, jednak naprawdę warto. Pamiętajcie, że na mintishop, zapisując się do newslettera dostajecie 5% zniżki. A link do paletki macie tutaj >>klik<<.

Ostatnia paletka, którą kupiłam jeszcze przed wyjazdem, chcąc porównać ją do mojej Basics z Urban Decay to KOBO Matt Eyeshadow Set. Na temat tego produktu aktualnie się nie wypowiadam, czekajcie cierpliwie na porównanie :)


Jak mogłabym odmówić sobie przyjemności kupienia kilku nowych matowych szminek? Pierwsza od lewej to Sleek Matte Me w odcieniu zgaszonego różu o nazwie Birthday Suit. Kolejne to NYX Soft Matte Lip Cream, czyli matowe pomadki w płynie, które dzięki delikatnej konsystencji nie wysuszają ust, jednak nie są tak trwałe, jak chociażby poprzedniczka ze Sleek'a. Ostatni zakup to MAC- Velvet Teddy, czyli szminka z serii retro matte w jednym z najbardziej porządanych odcieni sezonu, który wypromowała Kylie Jenner. Uwielbiam każdą jedną z tych szminek. Każda z nich jest co prawda inna, ale każda z osobna jest świetna.
Od lewej: NYX Copenhagen, NYX Cannes, NYX Abu Dhabi, NYX Cairo, MAC Velvet Teddy (też wyczuwacie tańszych zamienników tej ostatniej?).

Na dziś z mojej strony to tyle. Jak zwykle zachęcam Was do obserwowania bloga, żeby być na bieżąco z postami. Wszelkie pytania, refleksje oraz sugestie zostawcie proszę w komentarzu pod najnowszym postem. Pamiętajcie, żeby zostawić linki do swoich blogów i stron, które z miłą chęcią odwiedzę. Koniecznie dajcie mi znać, czy miałyście kiedyś któryś z pokazanych przeze mnie produktów, jak się u Was sprawdziły i jakie są Wasze nowości! Zapraszam Was również na mój instagram @maginspires, gdzie znajdziecie mnóstwo inspiracji oraz trochę przecieków dotyczących planowanych przeze mnie postów i publikacji. 
Do zobaczenia!
M.

http://maginspires.blogspot.com
@maginspires

Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger