wtorek, 17 stycznia 2017

Receznja pędzli ZOEVA oraz... porównanie chińskich podróbek z Aliexpress

Hej kochani! 
Dzisiejszy post jest ważny nie tylko dla laików makijażowych, dopiero zagłębiających się w temat wizażu, ale również dla profesjonalistów. Pędzle Zoeva to akcesorium, o którym marzy każdy, kto maluje się nawet w najmniejszym stopniu. Czy naprawdę są aż tak rewelacyjne? Czy warto inwestować w nie pieniądze? A może lepiej zamówić chińskie podróbki? Serdecznie zapraszam na recenzję!

Zoeva to dosyć młoda, acz prężnie rozwijająca się, zbierająca rzeszę fanów niemiecka marka kosmetyczna, która swoją pozycję na rynku zbudowała właśnie dzięki produkcji pędzli. Mój zestaw, czyli ZOEVA ROSE GOLDEN Complete Eye Set Vol. , w skład którego wchodzą pędzelki do oczu zarówno z naturalnego, jak i syntetycznego włosia:
142, 221, 227, 228, 230, 231, 232, 235, 238, 310, 322, 325 + oraz mała kosmetyczka Rose Golden, zakupiłam na stronie mintishop >>KLIK<< za 299,90zł, co w przeliczeniu daje 24,99zł za sztukę (porównując do tańszych marek- Hakuro lub Glambrush- jest to około 5zł więcej i nie biorąc pod uwagę kosmetyczki).

Gdyby nie cena, która umówmy się- boli, pędzle byłyby produktem IDEALNYM. Są niesamowicie miękkie, a jednocześnie zbite,  rewelacyjnie nakładają, blendują cienie. Używając tych pędzli nie czujemy żadnego drapania, dyskomfortu, jest to raczej "mizianie się' po powiekach. 
Do mycia tych produktów używam szamponu dla dzieci lub olejku. Prałam je już kilkakrotnie, włosie w niektórych naturalnych pędzlach delikatnie się "rozczapirzyło", jednak nie wpływa to na ich jakość i komfort używania. Dodatkowo, każdy pędzelek ma napisane do czego został przeznaczony, co może nam ułatwić ich używanie.

Czy warto je kupić? Zdecydowanie TAK!


W związku z tym, że o tych pędzlach nie trzeba mówić zbyt wiele- Zoeva to jakość sama w sobie, postanowiłam przeprowadzić test. Taki sam zestaw zamówiłam na Aliexpress (tym razem bez kosmetyczki) za około 33zł. Czy sprawdził się równie dobrze?

Chińskie podróbki zdecydowanie różnią się od oryginałów. Mają dłuższe trzonki i włoski, bardziej jaskrawy kolor, napis 'Rose Gold' różni się od tego, który widnieje na oryginałach, a wszystkie pędzelki są wykonane z włosia syntetycznego i... okropnie śmierdzą! Przed pierwszym użyciem konieczne jest ich umycie. Ze zdziwieniem przyznaję jednak, że po praniu. akcesoria pozostają w niezmienionym kształcie, smród znika, a pędzelki są... równie miłe i przyjemne w używaniu! Wiadomo, że lepszą pigmentację uzyskamy nakładając cień naturalnym włosiem, jednak jeśli chodzi o blendowanie, rozcieramie, czy sam kształt- nie mogę nic tym produktom zarzucić (no, poza tym, że to perfidne podróby). 

Oto porównania podróbek i oryginałów (oryginały są przybrudzone- był to jedyny sposób, żeby można było je rozpoznać :D. Patrząc na wprost monitora, oryginał jest po prawej, a podróbka po lewej stronie):

Kochani, z mojej strony to byłoby na tyle! Koniecznie napiszcie w komentarzach, czy macie lub zamierzacie kupić pędzle Zoeva lub czy macie jakieś dobre chińskie pędzelki? Podsumowując moje "doświadczenia"- z obydwu zestawów jestem zadowolona. Co prawda- oryginały są lepsze, jakość wręcz powala na kolana. Chiński produkt pozytywnie mnie zaskoczył, chociaż ze względu na to, iż jest perfidną podróbą- na pewno nie zamówię więcej tych zestawów. 
Na zakończenie, serdecznie zapraszam Was do obserwowania bloga oraz do śledzenia @maginspires na instagramie >>KLIK<< oraz facebooku. Do zobaczenia następnym razem!
Buziaki,
M.
facebook.com/maginspiresinstagram.com/maginspires



10 komentarzy:

  1. Ja nie miałam okazji używać pędzli tej marki. Słyszałam o bardzo fajnych paletkach cieni Zoeva. Zamierzam właśnie zainwestować w pędzle Hakuro, bo już od dawna chciałam nimi uzupełnić swoją kosmetyczkę. Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hakuro to świetna inwestycja. TO moje pierwsze pędzle, które mam już od 2 lat, kompletnie nic się z nimi nie dzieje. Są naprawdę dobrej jakości. Może nie aż tak miękkie, jak Zoeva, ale na pewno będziesz zadowolona :)

      Usuń
  2. moja koleżanka ma pędzle z aliexpresu, też jakieś podróbki, chyba real techniques, również jest zadowolona.
    A co do pędzli Zoeva- mi podoba sie kilka modeli do twarzy. Oczywiście bardziej opłaca się kupować zestaw, ale im większy pędzel, tym droższy zestaw... Oj boli portfel, boli :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się waham.... Faktycznie boli portfel :D

      Usuń
  3. Ja właśnie się zastanawiam nad zakupem pędzli Zoeva...
    I wolę kupić oryginał niż podróbkę, mimo, że te chińskie potrafią zaskoczyć.

    Pozdrowienia! :-)
    www.zwawyleniwiec.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Oryginalnych nie miałam, więc nie mam porównania. Ale niedawno przyszły do mnie chińskie podróbki z Alie. Nie wiem czy tylko mi trafiła się jakaś kiepska partia, ale niektóre pędzle mają twarde włosie. W innych włoski odstają na wszystkie strony, a jeszcze inne, np. pencil-brush, drapią w powiekę. Mam nadzieję, że po kilku myciach zmiękną. Jak na moje potrzeby nie są najgorsze, ale za te pieniądze, moim zdaniem, można kupić lepszy zestaw na aliexpress.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie podróbka podróbce też nie równa. Pamiętaj, żeby czytać opinie o produkcie i sprzedawcy przed zakupem :)

      Usuń
  5. Już n czasu przymierzam się zakupów oryginału :D
    Jeśli chodzi o wygląd, jest duża różnica :)

    http://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pędzle, zwlaszcza pod względem kształtu włosia, wydają się być kompletnie różne :)

      Usuń

Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger