Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 listopada 2016

Najładniejsze pomadki w odcieniach nude i brązu

Najładniejsze pomadki w odcieniach nude i brązu
Hej dziewczyny!
Ostatnio bardzo modne stały się usta w brązowych odcieniach, zapewne dzięki Kylie Jenner. Ja osobiście przyznaję, że bardzo podoba mi się taka stylistyka, a pomadki w odcieniach nude "gromadzę" już od ponad roku. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moim zdaniem najładniejsze kolory, o różnych wykończeniach, z różnych półek cenowych. Będą szminki, kredki, konturówki, płynne pomadki, itp. Gotowe? Zaczynamy! 
Część z produktów, które dzisiaj Wam pokazuję, miałyście już okazję widzieć w poście Zamienniki kultowej pomadki MAC- Velvet Teddy >>KLIK<<. Poza tą jedną pomadką, pozostałe propozycje należą do niskiej, drogeryjnej półki cenowej. Kochane, nie zwracajcie zbytniej uwagi na stan mojej cery i ust. Od dłuższego czasu próbuję dojść z tym do ładu ;)  Nie krzyczcie też na mnie za "staranność" malowania ust- jakoś ostatnio też mi to nie wychodzi :D
Od lewej: Lovely- K Lips w odcieniu 04 Neutral Beauty (płynna pomadka), Lovely- K Lips w odcieniu 04 Neutral Beauty (konturówka), Golden Rose- konturówka Dream Lips nr 501, P2- konturówka nr 010 nude, Essence- konturówka nr 011 in the nude, Golden Rose- matowa pomadka w kredce nr 18, MAC- Velvet Teddy, Wibo- Juicy Color Lipstick (nowe odkrycie, pomadka i balsam do ust 2 w 1 z masłem shea), Rimmel- Moisture Renew Lipstick nr 720 Nothing Hill, NYX- soft matte lip cream nr 16 Cairo, NYX- soft matte lip cream nr 09 Abu Dhabi.
Kochane, mam nadzieję, że wśród tylu propozycji znalazłyście coś dla siebie! Koniecznie dajcie znać, czy również jesteście fankami odcieni nude i jacy są Wasi faworyci w tej kwestii. Tradycyjnie zachęcam do dzielenia się swoimi uwagami w komentarzach oraz do obserwowania bloga oraz instagrama @maginspires >>KLIK<<, gdzie będziecie na bieżąco i ze mną, i z różnymi nowinkami kosmetycznymi!
Do zobaczenia, 
M.

środa, 5 października 2016

Ulubieńcy moich wakacji- lipiec, sierpień, wrzesień 2016

Ulubieńcy moich wakacji- lipiec, sierpień, wrzesień 2016
Hej! Jak wiecie, studenci zaczynają rok akademicki dopiero w październiku. Ja, w połowie lipca wyjechałam do Wielkiej Brytanii, a wróciłam w ubiegłym tygodniu. Przez te 3 miesiące wypróbowałam wiele nowości oraz wróciłam do wielu produktów. Niestety, wśród nich znalazło się też kilka bubli, ale o tym... kiedy indziej :)


Zacznę od pielęgnacji. Coś, co stosowałam przez 3 miesiące głównie na dzień, ale czasami i na noc, to
Evrēe, Essential, Nawilżający krem do twarzy 20+, do cery suchej i normalnej
jest to krem, który możemy kupić za niewielkie pieniądze. Delikatnie nawilża i wygładza skórę oraz świetnie nadaje się pod makijaż. Pomimo, że jestem posiadaczką zdecydowanie tłustej cery, ten krem bardzo dobrze się u mnie sprawdził. Szkoda tylko, że nie ma w sobie żadnego filtra UV, co jednak, zwłaszcza latem, jest bardzo przydatne.

Nivea, masełko do ust
Na temat tych produktów nie trzeba się zbyt wiele rozpisywać- chyba każda z Was je zna. Mój, o cudownym zapachu jagód, ratował moje spierzchnięte usta przed przesuszeniem. Oby tak dalej.


Golden Rose, Black Diamond Hardener - Odżywka wzmacniająca paznokcie
Pracując jako kelnerka nie mogłam malować paznokci. Stres, zmiana klimatu, zła dieta, to wszystko pogorszyło stan moich paznokci, jak nigdy przedtem. W wolnych dniach nakładałam na płytkę odżywkę z Golden Rose. Mimo, iż od gimnazjum używałam produktu z Eveline, postanowiłam sprawdzić, czy produkt bez formaldehydu jest skuteczny. Muszę przyznać, że Eveline działa zdecydowanie szybciej i skuteczniej, jednak Golden Rose i tak widocznie poprawia stan paznokci. Polecam.

Dwa produkty, które pomogły mi w wyrównywaniu kolorytu cery oraz w zakrywaniu niedoskonałości, to 
Rimmel, podkład Wake Me up
Bourjois, krem CC 123 Perfect CC Cream
Podkład z Rimmel nadawał skórze zdrowego blasku, przy tym miał dość mocne krycie, które niestety okazało się być mi bardzo potrzebne. Kremu z Bourjois używałam w luźniejsze dni, ponieważ przy dłuższym stosowaniu jednak ścierał się z twarzy. Obydwa produkty były jednak lekkie i przyjemne w konsystencji, w sam raz na lato. Więcej o nich pisałam tutaj  >>klik<<.


The Balm, Sexy Mama, róż do policzków
The Balm, Bahama Mama, bronzer
Duet, który gościł na moich policzkach prawie codziennie, wymiennie z Golden Rose, Mineral Terracota Powder nr 4. Ten ostatni był świetnym wyjściem w leniwe dni, kiedy nie chciało mi się bawić w konturowanie i dokładne nakładanie różu. Z tym produktem nie można przesadzić, a efekt, jaki dzięki niemu uzyskujemy jest naprawdę przyjemny. Z kolei róż z the balm ma tak piękny kolor, że ciężko go nie pokochać. Dodatkowo delikatne drobinki subtelnie rozświetlają cerę, nadając jej zdrowego blasku. Bronzer bahama mama, mimo lekko ciepłego podtonu, świetnie sprawdzał się do konturowania, zwłaszcza, gdy nabrałam trochę opalenizny.

 Urban Decay, Naked Basics, paletka cieni do oczu
o której pisałam tutaj >>klik<<. Paleta 6 naturalnych cieni okazała się niesamowicie uniwersalna i przydatna podczas wyjazdu. Dzięki dość dużemu lusterku, okazała się również funkcjonalna. Mimo ceny, która w Polsce nie zachęca, jeśli chcecie mieć jedną paletkę na każdą okazję- zastanówcie się nad wyborem właśnie tej. 


 Paese, puder bambusowy
Przyznaję, że ten puder nie przypadł mi z początku do gustu. Po kilku zastosowaniach uznałam, że zdecydowanie nie jest wart swojej ceny, a sypka konsystencja wcale mi nie odpowiada. Stwierdziłam jednak, że muszę go w jakiś sposób skończyć, w związku z tym spakowałam go do swojej walizki. Ku mojemu zdziwieniu, wystarczyło nałożyć go odrobinę więcej i mat na twarzy utrzymywał się zdecydowanie dłużej. Godny polecenia produkt dla tych z was, które szukają zmatowienia.
 
Collection Lasting Perfection, korektor
Ulubieniec ulubieńców, czyli coś, co idealnie kryje cienie pod oczami, utrzymuje się całe wieki, nie ściera się, nie waży, po prostu- produkt idealny. Test tego produktu pojawi się na blogu, bardzo proszę Was o cierpliwość. 

 Nie ma co ukrywać, przez tych kilka miesięcy narobiłam sobie zaległości. Chyba powinnam jednak wrócić do systemu comiesięcznych ulubieńców, pokazując Wam mniej produktów, jednak bardziej rozlegle je opisując. Dajcie znać, które rozwiązanie bardziej przypadłoby Wam do gustu?

Kochani, to już koniec na dziś. Podzielcie się ze mną opiniami na temat wymienionych przeze mnie kosmetyków i koniecznie napiszcie, jacy byli Wasi ulubieńcy w tym i poprzednich miesiącach. Zostawcie też linki do siebie- jak zwykle chętnie odwiedzę Wasze blogi :) 
Serdecznie zachęcam Was do dyskusji w komentarzach oraz zapraszam na mój instagram, gdzie możecie być ze mną na bieżąco. Do zobaczenia w kolejnym poście!
M.

http://instagram.com/maginspires
@maginspires
   
 

niedziela, 3 lipca 2016

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY!

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY!

Hej! Dzisiaj przychodzę z bardzo długo wyczekiwanymi ulubieńcami. Pewnego razu postanowiłam, że tego typu posty nie będą pojawiać się co miesiąc- w kwietniu miałabym do pokazania tylko dwa produkty, co wydało mi się bezcelowe. Maj z kolei okazał się być dla mnie ciężkim i wymagającym miesiącem, przez co nie znalazłam czasu na przygotowanie i publikację tego posta. Z kolei teraz, po 3 miesiącach, kosmetyków uzbierało się na tyle dużo, że chyba jednak wrócę do wersji comiesięcznych ulubieńców. Dobrze, że wszystko zapisywałam- dzięki temu nie pominę ani jednego produktu.

Pokażę Wam dzisiaj kilka produktów z pielęgnacji, gadżet oraz oczywiście- masę kolorówki. Po rossmanowych promocjach mam kilka nowości i większość z nich okazała się strzałem w dziesiątkę. Bez zbędnych wstępów... Zaczynamy!

La Roche Possay- Effaclar Duo +

W ostatnim miesiącu, kiedy zszedł ze mnie cały stres związany z sesją, studiami, oddawaniem projektów itp. mój organizm odpłacił mi te wszystkie nieprzyjemności okropnym wysypem trądziku na twarzy. Przegapiłam termin zapisywania się do dermatologa, więc z pomocą przyszedł mi niezastąpiony krem Effaclar, któremu poświęciłam osobny post, szukając jego tańszego zamiennika >>KLIK<<.  "Atrakcje" tego typu, z wiekiem zdarzają mi się coraz rzadziej, jednak nie wyobrażam sobie nie mieć tego produktu w kosmetyczce, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych.

Ziaja- mgiełka do twarzy z serii Liście Manuka

Skończyła się moja poprzednia- oliwkowa mgiełka z Ziai i tym razem skusiłam się na produkt z tej serii. Nie lubiłam stosować toników, denerwowały mnie walające się waciki. W tych produktach mamy atomizer i stosujemy je bezpośrednio na twarz. Nie wiem, czy zgodnie z obietnicą producenta mgiełka zwęża pory, ale na pewno nadaje się do spryskania skóry całego ciała, zwłaszcza podrażnionej. Przyniosła mi ulgę, kiedy balsam z Evree podrażnił mi nogi. Ponadto rewelacyjnie chłodzi, na lato- produkt niezbędny!

Batiste- suchy szampon

Nie rozumiałam ludzi używających tego typ produkty. Włosy powinno się myć wodą i szamponem- tyle. Jednak w maju, moje włosy zaczęły wykręcać mi figle- kiedy umyłam je wieczorem, rano wyglądały okropnie. Były przyklapnięte, przetłuszczone... Tragedia. Zazwyczaj wstaję na styk, więc nie mam dodatkowej godziny na umycie i wysuszenie włosów. Wtedy sięgnęłam po batiste i choć uważam, że używanie suchych szamponów to ostateczność- kilkanaście razy ten produkt uratował moje włosy. Dobrze jest mieć go w domu "na wszelki wypadek". Ja sięgnęłam po wersję klasyczną. 

Real Techniques- Miracle Sponge

 Jako amatorka nakładania podkładu palcami, co wynika głównie z niechęci do mycia wszelkich możliwych akcesoriów, pewnego pięknego dnia, robiąc zakupy w Rossmanie, zobaczyłam tę oto rozsławioną już gąbkę i postanowiłam wrzucić ją do koszyka. Co prawda używam jej tylko wtedy, kiedy wiem, że mam więcej czasu i mogę od razu ją umyć, ale trzeba przyznać, że jej kształt jest genialny. Sama gąbka jest bardzo miękka, dokładnie rozprowadza i rozciera produkty na twarzy. i jest trzykrotnie tańsza od beauty blendera :)

Isana- olejek pod prysznic

Sam produkt jest w porządku, chociaż wcieranie w ciało czegoś, co "pachnie" rybami jest dość obleśne, to trzeba mu przyznać- faktycznie nawilża. Natomiast zamiast do ciała, wolę używać tego olejku do mycia gąbki oraz pędzli do makijażu. Moja gąbeczka, o której pisałam wyżej, nadal wygląda jak nowa, nie ma na niej ani jednej plamy od podkładu. A zapach, jeśli nawet zostaje na pędzlu- nie jest aż tak intensywny i nieprzyjemny.

Bourjois- podkład Healthy Mix

Mój ulubiony podkład ever, do którego wróciłam, gdy wykończyłam Provoke Matt z dr Ireny Eris. Mimo, iż mam tłustą cerę, po przypudrowaniu produkt utrzymuje się na twarzy cały dzień. Jest lekki, nawilża, a krycie można stopniować i niestety została go dosłownie resztka :(. 

Rimmel- podkład Lasting Finish

Ten produkt był ze mną w torbie na siłownię. Malowałam się nim po ćwiczeniach, a tubka jest bardzo praktycznym rozwiązaniem. Podkład nie zawiódł mnie również przez cały ślub i wesele. Delikatnie matuje, nie ściera się z twarzy, nie tworzy efektu maski, wyrównuje koloryt skóry i nie jest bardzo widoczny na twarzy.

Golden Rose- Creamy Blush Stick

Kremowy róż w sztyfcie to kolejna rzecz z mojej "siłownianej" kosmetyczki. Jest to świetna opcja na wszelkie wypady, wyjazdy, jeśli chcecie ograniczyć ilość targanych ze sobą pędzli do minimum. Ten produkt można spokojnie rozetrzeć palcami, nie jest zbyt intensywny i ładnie się utrzymuje. Ja mam numerek 6, który posiada lekkie drobinki (dzięki temu nie muszę brać dodatkowo rozświetlacza).

Make Up Revolution- róż "Love"

Cała recenzja tego produktu i innych tanich róży jest tutaj >>KLIK<<. Gościł on na moich policzkach cały maj i kwiecień. Ma piękny, zgaszony, nienachalny kolor, pasujący do każdego makijażu. Pigmentacja jest bardzo intensywna, a róż utrzymuje się dosłownie cały dzień, przy czym kosztuje tylko 5zł.

Wibo- Eyebrow Pencil shape& define

Ten ołówek wpadł w moje ręce już po promocji, kiedy zapomniałam swojej ulubionej kredki z Catrice. Kosztuje około 10zł, jest miękki, ale lekko tępy, ma woskową konsystencję i bardzo intensywny kolor (ja mam numerek 2, mam ciemną oprawę oczu i ciemnobrązowe włosy). Kształt rysika jest bardzo praktyczny, ponadto nie trzeba go temperować. Z drugiej strony znajduje się szczoteczka, którą można wyczesać nadmiar produktu. Świetna sprawa, polecam :) 

Nivea- Care& Colour, Nude

Bardzo fajna i praktyczna opcja zwłaszcza do torebki. Nie trzeba się martwić o precyzję ani o przesuszenie ust. Kolor nude pasuje do każdego makijażu, a pomadki same w sobie są nawilżające. Nie utrzymują się na ustach bardzo długo, ale nadają im lekki kolor, który w każdej chwili, bezproblemowo i bez lusterka możemy poprawić.

Golden Rose- Matte Lipstick Crayon, 18

O tych pomadkach rozpisywałam się tutaj >>KLIK<<. Numerek 18 to piękny nude, lekko brązowy, o który stale byłam pytana, mając go na ustach. A crayony z Golden Rose same w sobie są genialne, o czym pewnie już wszyscy wiedzą :) 


Już wiecie, dlaczego postanowiłam wrócić do bardziej regularnej serii ulubieńców? Ja naliczyłam aż... 12 produktów!
Koniecznie napiszcie, jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca (miesięcy) i zostawcie linki do swoich blogów- chętnie je odwiedzę i poczytam. Dajcie znać, czy mieliście kiedyś któryś z opisywanych przeze mnie produktów i jak się  was sprawdziły!
Zapraszam także na mój instagram, gdzie macie opcję być ze mną na bieżąco! >>KLIK<<
Pozdrawiam i do zobaczenia!
M. 
instagram.com/maginspires

środa, 1 czerwca 2016

Najlepsze lekkie podkłady i kremy koloryzujące na lato

Najlepsze lekkie podkłady i kremy koloryzujące na lato
Macie ten problem, że w czasie upałów Wasz ulubiony podkład średnio się sprawdza? Waży, spływa lub po prostu jest za ciężki? Dzisiaj mam dla Was kilka propozycji prosto z Rossmana, które świetnie sprawdzą się na ten letni czas. Będzie kilka podkładów, krem BB oraz CC. Zapraszam dalej! 
Najbardziej uniwersalny produkt, który według mnie sprawdza się o każdej porze roku to BOURJOIS- HEALTHY MIX. Ten podkład jest lekki, nie obciąża cery, krycie ma słabe w stronę średniego, jednak spokojnie można je budować i uzyskać praktycznie nieskazitelny efekt. Sprawdzi się u tych, którzy mają cerę suchą, jednak przy mojej tłustej również utrzymuje się cały dzień i nie ściera (oczywiście wcześniej jest przypudrowany).  Produkty healthy mix mają żółte podtony, sprawdzają się do opalonej skóry. Należy jednak pamiętać, żeby ten podkład przypudrować, niezależnie, czy macie suchą, czy tłustą cerę, ponieważ ma on lekko lepkie wykończenie. 

Kolejny podkład przeznaczony raczej dla posiadaczek cery suchej to RIMMEL- WAKE ME UP. Jeśli chodzi o te preferencje, nie jest to kwestia schodzenia z twarzy itp. Chodzi po prostu o to, że ten akurat podkład ma w sobie wyraźne drobinki, które w przypadku cery tłustej, błyszczącej się tak czy siak, nie są pożądane. Jak ja sobie z tym radzę? Zanim używam tego produktu, delikatnie nim potrząsam. I oczywiście rezygnuję z rozświetlacza. Musicie jednak uważać, ponieważ na zdjęciu widzicie najjaśniejszy podkład z całej gamy kolorystycznej, który jest  jednak dosyć ciemny. Osoby blade powinny się do niego delikatnie opalić, chociaż, jeśli nakładamy go palcami, kolor ładnie stapia się z kolorem cery. Sam w sobie podkład jest lekki, średnio kryjący i ładnie wygląda w słońcu.

 
Kolejna propozycja ode mnie to MAYBELLINE- AFFINIMAT. W ubiegłe wakacje pracowałam jako kelnerka i wierzcie mi, nie było łatwo biegać w upale między stolikami przez 12 godzin z nieskazitelnym makijażem. Wybrałam ten podkład, który był lekki, delikatnie zmatowił cerę i nie ścierał się z twarzy. Jeśli chodzi o krycie, jest ono raczej słabe lub przy dwóch warstwach- średnie. Ten produkt zdecydowanie odradzam osobom z cerą tłustą, ponieważ ma on w składzie alkohol, który dodatkowo może przesuszać. Sprawdzi się jednak dla tych z Was, które borykają się z niedoskonałościami.

Jeśli jednak w lecie chcecie zrezygnować z podkładów na rzecz kremów koloryzujących, mogę polecić Wam najlepszy krem CC, jaki kiedykolwiek miałam, czyli BOURJOIS- 1 2 3  PERFECT CC CREAM, 
który dzięki trzem pigmentom w składzie niweluje wszelkie niedoskonałości cery. Jest to najlepszy podkład (a w zasadzie krem) na lato- lekki, doskonale wyrównuje koloryt cery, ma żółte podtony, delikatnie rozświetla, wygląda naturalnie, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne oraz nie podkreśla suchych skórek. Wiele kobiet stosuje go zamiast podkładu przez cały rok. Jedyny minus w tym przypadku to opakowanie, które przez ciekłą konsystencję kremu często się brudzi. 

 
Dwie ostatnie propozycje to kremy BB, które kosztują mniej niż 20zł. Pierwszy, to KREM BB Z UNDER20, który co prawda u mnie się nie sprawdza, ale moje koleżanki, które nie mają aż tak tłustej cery bardzo sobie go chwalą. Krem faktycznie lekko wyrównuje koloryt, jest leciutki, tani, nie zapycha. Niestety u mnie, ze względu na nadmiar wydzielanego sebum, szybko ściera się z twarzy.
Posiadaczkom mieszanej i tłustej cery zdecydowanie bardziej polecam GARNIER- BB CREAM MIRACLE SKIN PERFECTOR- lekki krem, który idealnie wyrównuje koloryt skóry, przy tym nie ściera się przez cały dzień, nawet podczas upałów. Ma lekką konsystencję, jest bardzo, baaardzo wydajny, chociaż przyznaję, że trzeba go delikatnie przypudrować. Jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy na "wakacyjny podkład", zwróćcie uwagę na te dwa produkty :) 

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre z Was używają tych samych produktów do twarzy przez cały rok. Ta tendencja zwłaszcza przejawia się u użytkowniczek bardzo mocnych podkładów typu Revlon Colorstay. Pamiętajcie jednak, że w czasie upałów, cera wydziela więcej sebum, męczy się pod ciężkimi produktami oraz ma tendencje do zapychania.

Miałyście kiedyś któryś z zaproponowanych przeze mnie produktów? Co o nich myślicie? Może macie swoje propozycje? Koniecznie napiszcie, czy w upały zmieniacie nie tylko pielęgnację, ale i tendencje makijażowe oraz zostawcie linki do swoich blogów, które chętnie poczytam. Zapraszam Was również ma mojego blogowego instagrama, gdzie będziecie ze mną na bieżąco! Jak mijają Wam wakacje? Skompletowałyście już wyjazdową kosmetyczkę? Może polecicie mi jakieś produkty na wyjazd?
Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia niedługo!
Buziaki,
M.
http://maginspires.blogspot.com
@maginspires

poniedziałek, 16 maja 2016

Buble kolorówka #2

Buble kolorówka #2
Hej! Robiąc porządki w kosmetykach postanowiłam pozbyć się tych, które kompletnie się u mnie nie sprawdziły. Zanim jednak dokonam tej "egzekucji" postanowiłam podzielić się z Wami- już drugi raz- tymi produktami, które kompletnie nie spełniają swojej roli. Chcecie zobaczyć co to takiego i dlaczego? Zapraszam do lektury :)

W7- Bronzer 'Honolulu'

Mój pierwszy bronzer, który zamówiłam już ponad rok temu. Teraz, mając porównanie do innych produktów już wiem, dlaczego tak nie lubiłam go używać. Honolulu ma odcień soczystej, pomarańczowej cegły, który kompletnie nie utrzymuje się na twarzy. Co więcej, bardzo łatwi zrobić nim plamy, ponieważ produkt sam w sobie jest naprawdę mocno napigmentowany. Myślę, że to 15zł można wydać na dużo lepszy produkt tego typu- chociażby na bronzery z Kobo. >>PRZEGLĄD BRONZERÓW- klik<<

MAYBELLINE- PODKŁAD AFFINITONE

Ponownie- jeden z pierwszych podkładów u mnie, który sprawdzał się rewelacyjnie przez około pierwszych 6 miesięcy. Po tym czasie zaczął ciemnieć, w związku z tym kupiłam drugą buteleczkę, tym razem wybierając jaśniejszy odcień. Pilnowałam, żeby nie miał kontaktu ze słońcem. Po kolejnych 6 miesiącach ta sama sytuacja- podkład zaczął utleniać się na twarzy na świńsko- różowy kolor. Nie wyglądało to korzystnie. Generalnie, podkład sam w sobie jest dosyć ciężki i kryjący, dość dobrze matuje, ale nie zapycha. Naprawdę go lubiłam. Ale ten kolor... Na pewno nie kupię go ponownie.

MAYBELLINE- PUDER AFFINITONE

W przypadku tego produktu, od momentu, kiedy użyłam go po raz pierwszy wiedziałam, że się nie polubimy. Możecie jednak sami zauważyć, jak bardzo chciałam go zużyć. Puder ma być lekki i matujący. W moim przypadku poza efektem pudrowej twarzy nie robił on kompletnie nic. Równie dobrze mogłabym posypać twarz mąką- wtedy też miałabym dodatkową widoczną na twarzy warstwę, która nic nie zmienia jeśli chodzi o trwałość makijażu. Ponadto konsystencja samego produktu jest na tyle toporna i zbita, że nabranie go na pędzel jest prawie niemożliwe. Ja próbowałam skrobać ten puder, ale nic to nie dało. Jednak nie ma to jak stary, dobry 'Stay Matte' z Rimmela.

RIMMEL- CIEŃ DO POWIEK

Nie muszę się nawet rozpisywać, wszystko (nie) widać, a raczej zdjęciu. Pojedynczy cień w pięknym kolorze taupe, jest tak twardy, że aż niewidoczny. Pigmentacja jest zerowa. Żeby zrobić to zdjęcie TRZYKROTNIE nakładałam go na palec i w efekcie... delikatnie 'ubrudził' mi dłoń.  Nie są to drogie cienie, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze lepiej mieć te kilka złotych w kieszeni. 

RIMMEL- BALSAM POMADKA W KREDCE COLOR RUSH

Te oto kredki są reklamowane jako 'balsamy koloryzujące' do ust. Nie wiem, jak Wy, ale ja- słysząc słowo 'balsam' wyobrażam sobie, że to coś ma nawilżać. Z kolei kilka godzin noszenia tego produktu przesusza moje usta (które naturalnie nie mają problemu z nawilżeniem) na wiór. Ponadto, kolory- zwłaszcza ten najjaśniejszy- jak sami widzicie, delikatny nudziak- po jakiś 2 godzinach zastyga na ustach na... bordo. I to w dodatku nierównomierne, bo kolor bardzo nierównomiernie schodzi z ust.


I co Wy na to? Mieliście kiedyś któryś z tych produktów? Może u Was się sprawdził? A może trafiliście na coś innego, co kompletnie nie przypadło Wam do gustu? Koniecznie napiszcie mi, co się u Was nie sprawdziło, żeby ochronić nas wszystkich od niepotrzebnego wydawania pieniędzy!

Czekam na Wasze komentarze i zachęcam do zaobserwowania mojego bloga! Zostawcie też komentarze do siebie, chętnie odwiedzę Wasze strony :)
Do następnego!
M.

instagram.com/maginspires

piątek, 15 kwietnia 2016

Promocje w drogeriach- co kupić?!

Promocje w drogeriach- co kupić?!
Na ten moment czekamy wszystkie. Dwa razy w roku, w Rossmanie organizowane są mega promocje, bo aż -49% na całą kolorówkę. Jest to czas, kiedy bezmyślnie upychamy multum przeróżnych produktów do koszyka, a zamiast zaoszczędzić- kupujemy kilka(naście) zupełnie niepotrzebnych rzeczy, których później i tak nie zużyjemy. Dzisiaj mam dla Was kilka propozycji, na co warto zwrócić uwagę podczas tych promocji. Produkty podzieliłam na kategorie. Jeśli chodzi o dokładne terminy promocji (jak wiemy, w Rossmanie odbywa się to w 3 etapach), niestety nie posiadam konkretnych informacji. Natomiast gdybyście chciały uniknąć Rossmanowych tłumów i zrobić zakupy wcześniej- w Superpharm od dziś (tj. czwartek 14 kwietnia) do wtorku (19 kwietnia) dla posiadaczek karty lifestyle również przewidziany jest rabat i to aż -50% na makijaż!

TWARZ

PODKŁADY, PUDRY, KOREKTORY:

Słowem wstępu- nie polecę Wam żadnych korektorów dostępnych w szafach Rossman, czy Superpharm, z tego względu, że dla mnie korektor ma mocno kryć. Z moimi cieniami pod oczami, korektory dostępne w drogeriach tylko pogarszają sytuację. Jedyne, co mogę Wam polecić, to Catrice- Liquid Camouflage pod oczy oraz wersję w słoiczku na niedoskonałości, jednak tych produktów szukajcie raczej w Naturze, czy Hebe. 

DR IRENA ERIS-  PROVOKE MATT
Podkład (prawie) idealny dla posiadaczek przetłuszczającej się cery. W promocji dostaniemy go za niewiele ponad 40zł. Jednak jego bardzo poważna wada to bardzo wąska gama kolorystyczna- dostępne są tylko 3 kolory, z których najjaśniejszy na pewno nie nada się dla bladych osób.Lepiej pójdźcie kilka dni wcześniej do drogerii i przetestujcie, czy któryś z kolorów Wam pasuje.
BOURJOIS-  HEALTHY MIX
Nawilżający podkład, który również ładnie kryje. Jest lekki, niewyczuwalny na twarzy oraz ma żółte tony, które świetnie sprawdzą się dla naszego typu urody. Jeśli jesteście posiadaczkami tłustej cery (tak jak ja), spokojnie możecie kupić ten podkład, jednak pamiętajcie, żeby go przypudrować.Inaczej będzie się mocno świecił, a Wasza twarz będzie lepka.
RIMMEL- LASTING FINISH 25 HOURS
Jest dość lekki, wtapia się w skórę, a krycie można budować. Ładnie matuje na dość długi czas, a co ważne- gama kolorystyczna jest bardzo szeroka, więc każdy znajdzie odpowiedni odcień dla siebie.
RIMMEL- LASTING FINISH 25 HOURS
Według mnie ten puder jest dużo tańszym zamiennikiem Studio Fix z MAC. Ten puder nadaje buzi lekki kolor (tak właściwie, jest to podkład w pudrze), dzięki czemu, kiedy bardzo nam się spieszy lub jeśli mamy ładną cerę- nie musimy nakładać pod niego podkładu. Ładnie matuje. Naprawdę polecam.
RIMMEL- STAY MAT
Bardzo przyjemny, dość niedrogi puder. Sprawdzi się u dziewczyn z każdym typem cery- nie jest to aż tak matujący produkt, żeby dodatkowo wysuszał skórę. Ja mam jeszcze zapas z poprzedniej promocji :)

RÓŻE/ BRONZERY/ ROZŚWIETLACZE

Szczerze powiedziawszy, jeśli chodzi o róże i bronzery, raczej żaden produkt dostępny w drogerii nie jest nie wiadomo jak wspaniały. Ja polecę Wam raczej tanie produkty (cena regularna to -10zł), które są przyjemne, jednak cena faktycznie jest adekwatna co do utrzymywania się ich na twarzy. Jeśli chodzi jednak o rozświetlacze- naprawdę nie warto przepłacać, jeśli za tak małe pieniądze macie produkt o wysokopółkowym wykończeniu.
LOVELY- OHOH BLUSHER
 Różowy róż ze złotymi drobinkami, bardzo mocno napigmentowany, idealny dla osób, które na codzień nie lubią używać rozświetlacza.Gdyby jeszcze utrzymywał się kilka godzin dłużej... Ale z drugiej strony- za 5zł naprawdę warto go kupić
WIBO- DIAMOND ILUMINATOR, LOVELY-  SILVER/ GOLD HIGHLIGHTER
Nie ma co rozpisywać się o tych produktach osobno, ponieważ wszystkie są wspaniałe, o ile lubicie blask i widoczne drobinki na twarzy. Mam wrażenie, że w przypadku rozświetlacza Wibo ten efekt jest jeszcze bardziej świetlisty. Jednak naprawdę warto skusić się na każdy z tych produktów.

OCZY

EYELINERY/ KREDKI:

 LOVELY- KREDKI DO OCZU 
Sama jestem posiadaczką cielistej kredki (nude eye pencil), która jest fajna na linię wodną oraz do rozświetlenia kącika. Co prawda po jakimś czasie znika, zwłaszcza z linii wodnej, ale za taką cenę i tak uważam, że warto. Mam również czarną automatyczną kredkę (professional eye pencil), którą zagęszczam linię rzęs i... trzyma się cały dzień, nie odbija się na powiece. Chyba najlepsza, niskopółkowa kredka :)
MISS SPORTY- STUDIO LASH EYELINER
Po raz pierwszy kupiłam ten produkt jeszcze w liceum, około 4 lata temu, żeby sprawdzić, czy uda mi się namalować kreskę. Od tej pory zużyłam już 3 opakowania i nadal wracam do tego eyelinera. Zastyga, jest długotrwały, nie ściera się. Ma bardzo intensywny, czarny kolor. Kosztuje grosze.
WIBO- ELECTRIC EYE EYELINER
O tym produkcie pisałam w moich tanich ulubieńcach >>klik<<. Sama testowałam tylko niebieski kolor, jednak podejrzewam, że każdy inny sprawdzi się równie dobrze. Ten eyeliner nie jest jednak aż tak zastygający, jak ten poprzedni.

CIENIE DO POWIEK:

 MAYBELLINE COLOR TATTOO
Jedyne drogeryjne cienie, które TRZEBA mieć w kosmetyczce. Po pierwsze- służą nam za bazę. Po drugie- możemy nosić je solo na całej powiece. Po trzecie- jest to genialne wyjście dla osób, które lubią nosić makijaż, ale nie mają zbyt wiele czasu, żeby się umalować. Te cienie są naprawdę świetne jakościowo i sprawdzą się raczej u każdego. Ja polecam Wam głównie kolory "On and on bronze"- idealny na całą powiekę, nie tylko w lecie, "Creme de Rose"- czyli odcień, który wyrówna koloryt powieki i świetnie sprawdzi się jako baza. Lubię też "Permanent Taupe" oraz "Creme de nude", jednak te dwa kolory mam wrażenie jakby szybciej wysychały w słoiczku i pomimo 24 miesięcznej ważności, po pół roku do niczego się nie nadają.

TUSZE DO RZĘS

 LOREAL- VOLUME MILLION LASHES 
Chyba najlepsze tusze, jakie istnieją. Nie ważne, czy skusicie się na wersję klasyczną, czy So Couture, i tak będziecie zadowolone. Rzęsy są kilkakrotnie wydłużone, rozdzielone, jak po odżywce.
MAYBELLINE- LASH SENSATIONAL
Ten tusz albo się kocha, albo nienawidzi. Jednak nie zrażajcie się do niego zbyt szybko- początkowo ma bardzo wodnistą konsystencję, przez co zwykle nakłada się go za dużo. Jednak po około miesiącu, kiedy ta formuła delikatnie zgęstnieje efekt jest rewelacyjny i spokojnie możemy używać go przez kolejne 3-4 miesiące.
LOVELY- CURLING PUMP UP MASCARA
Super sprawa dla tych z Was, które nie chcą wydawać fortuny na kosmetyki, a nadal liczy się efekt. W tym przypadku, uzyskujemy podobny rezultat, jak przy tuszach z Loreal, jednak ten tusz kosztuje 6 razy mniej. Ma oczywiście swoje wady- po około 1,5 miesiąca zastyga i trzeba go wymienić. Myślę jednak, że warto mieć taki awaryjny produkt, zwłaszcza, że dostępny będzie za 5zł.
EVELINE  ADVANCE VOLUMIERE
Odżywka- baza pod tusz do rzęs. Nie warto katować oka odżywkami, które są średnio bezpieczne i drogie, kiedy wystarczy nałożyć na rzęsy warstwę tego produktu, po czym wytuszować je jak zwykle. Jeśli tylko znajdziecie- łapcie, kupujcie!

USTA

 BOURJOIS- ROUGE EDITION VELVET
Genialne, drogeryjne matowe pomadki. Polecam Wam genialny numer 010- Don't pink of it. Ale szczerze mówiąc, jeśli mamy zapłacić połowę ceny, czyli około 25-30zł za tę pomadkę, to lepiej wybrać się do stoiska Golden Rose i wybrać równie genialne matowe pomadki za około 10zł.
LOVELY- EXTRA LASTING
Najlepsza, najtańsza matowa pomadka, która również trafiła do taniego zestawienia >>klik<<. Polujcie zwłaszcza na kolor 01- piękny, brudny róż. Chociaż sama nie widziałam go żadnym w Rossmanie od kilku miesięcy :(
POMADKI RIMMEL
Nie wymieniam tu konkretnej serii, ponieważ każda z nich ma podobną, nawilżającą formułę, która jest naprawdę bardzo przyjemna. Te szminki występują w wielu odcieniach, mają różne wykończenia. Kolory, które ja uwielbiam, to nr 20 "Rosetto" z serii Kate, czyli  mocny, wręcz fuksjowy głęboki odcień różu, "Nothing hill nude" z serii z niebieskimi zatyczkami- tutaj mamy do czynienia z delikatnie brązowym nude'm. Jeśli chodzi o klasyczną linię pomadek Rimmel, polecam oczywiście 70- "Airy Fairy", czyli coś, co sprawdzi się u każdego, na codzień, bez względu na typ urody oraz mój ubiegłoroczny hit- 214 "Firecracker"- delikatny koral, świetny do letnich stylizacji.
LOVELY- KREDKA DO UST PERFECT LINE
Ja nakładam te konturówki na całe usta. Kolor 1 jest prześliczny, a konsystencja to dosłownie masełko. Rozprowadza się bez problemu, utrzymuje się bardzo długo. Łapcie, póki jest :)

PAZNOKCIE


ODŻYWKA EVELINE 8 W 1, ODŻYWKA EVELINE DIAMOND HARD, RIMMEL SERIA RITA ORA, MISS SPORTY, EVELINE- COLOR EDITION
Nie chcę rozpisywać się nie wiadomo jak bardzo na temat lakierów do paznokci. Moje ulubione lakiery drogeryjne to oczywiście wszystkie z Miss Sporty, Rimmela, czy Eveline. Uważam, że naprawdę nie warto przepłacać, kiedy jakość tych produktów jest naprawdę świetna. Jeśli jednak chodzi o polecane przeze mnie odżywki- pamiętajcie, że zawierają one szkodliwy dla paznokci formaldehyd, który może zniszczyć i uszkodzić paznokcie.

 Szczerze powiedziawszy, chyba sama nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo tego mam u siebie... Ale z drugiej strony- produkty, które Wam polecam są naprawdę godne uwagi, sprawdzą się raczej u każdego i zauważcie, że większość z nich nawet bez promocji kosztuje niewiele. Jeśli jesteście ciekawe, jakie są moje zakupowe plany... oto i one:
Mało? Mało. Ale nie potrzebuję więcej. I tak wiem, że zawsze jednak coś spoza listy jakimś dziwnym trafem ląduje w moim koszyku. W każdym razie- na pewno, po zakończeniu promocji, podzielę się z Wami nowościami w mojej kosmetyczce. Kochani, rzestrzegam Was przed wrzucaniem byle czego do koszyka i bezsensownym wydawaniem pieniędzy. Pamiętajcie, że za pół roku będzie kolejne -50%, a te wszystkie kosmetyki możecie dostać taniej przez cały rok w drogeriach internetowych. 

A na jakie produkty Wy chcecie się skusić? Może polecicie mi coś, co sprawdza się u Was od lat? Pamiętajcie, żeby zostawić w komentarzu link do swojego bloga, który również chętnie odwiedzę oraz skomentuję! Zachęcam Was również do obserwowania mojego bloga, taka możliwość widnieje w lewym, górnym rogu.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć, gdyż ten post okazał się być naprawdę bardzo długi. Sądzę jednak, że każda z Was znajdzie coś dla siebie!
Pozdrawiam serdecznie i piszcie, na co "polujecie"!
M.
Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger