Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lips. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lips. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2016

Poręczne kosmetyki, czyli jak nie zapchać torebki

Poręczne kosmetyki, czyli jak nie zapchać torebki
Hej! Do napisania tego postu zainspirował mnie pewien filmik na YouTube, w którym dwie przyjaciółki opowiadają o zawartości swoich torebek. Dziewczyny w pewnym momencie wyjmują ogromne kosmetyczki, w których mieści się cała gama przeróżnych kosmetyków- przez szminki, pudry, bronzery i róże, aż po spray'e utrwalające makijaż. Oczywiście w torebkach miały również całą gamę pędzli oraz różnych preparatów do ciała, włosów i paznokci. Czy tylko ja uważam, że to już (mówiąc bardzo delikatnie) LEKKA przesada?

Podejrzewam, że w tej kwestii autorytet ze mnie żaden. Zazwyczaj maluję się rano przed wyjściem i w ciągu dnia nic nie "domalowuję" ani nie poprawiam. Jednak jest kilka takich produktów, które zwykle mam w torebce lub plecaku, które zajmują bardzo mało miejsca, a jednak czasem się przydają. Tym z Was, które jednak mają o wiele większe potrzeby, zaproponuję prostsze rozwiązania, które nie pochłoną aż tyle miejsca.

NIEZBĘDNIKI:
Balsam do ust
Możecie wrzucać do torebki milion szminek, pomadek, ale żadna z nich nie zastąpi najzwyklejszego balsamu nawilżającego. Nieważne, czy przyjmuje on formę pomadki, czy słoiczka. Zajmuje minimalną ilość miejsca, nie musicie specjalnie dobierać koloru. Pamiętajcie, że jeśli nie wrzucicie do torebki szminki i nie macie czym poprawić jej w ciągu dnia, zawsze można delikatnie ją zmyć, zastępując właśnie balsamem.

Korektor/ puder
Czyli coś, bez czego nie wyjdą z domu zwłaszcza osoby zmagające się z trądzikiem. Jeśli chodzicie jeszcze do szkoły, pewnie znacie ten ból, kiedy po w-fie, pryszcz, którego tak pieczołowicie zakryłyście w domu, ponownie świeci swoim blaskiem. Tutaj ustępstw nie ma- korektor jest niezbędny. Nieważne, ile zajmie miejsca. Ważne, żeby krył. Jeśli chodzi jednak o puder, które wiele z nas również musi mieć przy sobie przez całą dobę, zdecydowanie polecam te, które można nakładać gąbeczką (nawet tą dołączoną), żeby nie trzeba było dodatkowo targać masy pędzli.
Bardzo dobrym rozwiązaniem są multifunkcyjne produkty. Moim totalnym ulubieńcem jeśli chodzi o tę kategorię jest produkt z Soap& Glory- Kick Ass Concealer (zdjęcie poniżej), który niestety, dostaniecie tylko w UK. Ten kosmetyk jest bardzo mały rozmiarem, a zawiera w sobie aż trzy produkty- korektor pod oczy, korektor na cerę oraz puder z mini gąbeczką. Jeśli macie możliwość- koniecznie wypróbujcie!

Żel antybakteryjny
U mnie to must have. Te żele zajmują naprawdę mało miejsca, a naprawdę odświeżają dłonie, kiedy nie mamy dostępu do wody i mydła. Zawsze używam go zwłaszcza po podróżowaniu komunikacją publiczną. Cena takich produktów zaczyna się od około 5zł.

Krem do rąk
To, czy nosicie przy sobie krem do rąk, czy nie, jest sprawą indywidualną. Ten produkt zajmuje jednak ciut więcej miejsca. U mnie jednak jest to niezbędnik, zwłaszcza w porze zimowej, kiedy moje dłonie są o wiele bardziej przesuszone. Warto nadmienić, że wysuszająco działają także żele antybakteryjne, więc warto stosować je w zestawie z kremem.

Pozostałe: długopis, chusteczki higieniczne, podpaska
Nieważne, czy jesteście studentami, uczniami, czy pracujecie. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy przyda Ci się długopis :D. Jeśli zaś chodzi o pytanie "masz chusteczkę?", to chyba każdy z nas słyszał i zadawał je nagminnie. Kochani, chusteczki to podstawa! Podobnie jak podpaska. Umówmy się, miesiączka to nie jest temat tabu. A niestety czasami nas zaskakuje. Starajcie się zawsze mieć tę jedną awaryjną podpaskę przy sobie- może to uratować albo Was, albo Wasze znajome.

Z CZEGO MOŻNA ZREZYGNOWAĆ?
Tona kosmetyków do makijażu
Dziewczyny, zanim wrzucicie do torebki podkład, róż, rozświetlacz, bronzer i milion pędzli zastanówcie się... czy jest to Wam potrzebne? Jeżeli nie wychodzicie z domu na więcej niż 10h, nie wybieracie się wieczorem na żadne większe wyjścia, to po co zajmować miejsce? Według mnie ładowanie całej kolorówki usprawiedliwione jest tylko wtedy, kiedy wychodzimy z domu rano (do pracy, na uczelnię, do szkoły) i wiemy, że nie zdążymy do niego wrócić przed jakąś większą imprezą. Wtedy możemy "domalować się" i poprawić makijaż gdziekolwiek indziej. A wiadomo, że zwłaszcza do szkoły nie możemy się mocniej pomalować przed wyjściem. Myślę, że "fixery' do utrwalenia makijażu pozostawię bez komentarza.

Szczotka do włosów?
Dałam znak zapytania, ponieważ czasami sama czasem wrzucam ją do plecaka, czy torebki. Jeśli jednak wiatr nie zrywa czapki z głowy, a ja nie mam żadnego ważniejszego spotkania, wystarczy mi zwykła gumka do włosów na nadgarstku. W razie potrzeby po prostu związuję włosy w kucyk i zaoszczędzam miejsce.

Akcesoria do paznokci
W tej kwestii- nie oceniam. Dopóki nie zaczęłam stosować hybryd sama zawsze miałam pod ręką pilniczek. Sądzę jednak, że jest to wystarczające minimum. Po co Wam cały przybornik? Niektóre dziewczyny noszą też oliwki do skórek. Czy nie lepiej zainwestować w bardziej nawilżający krem do rąk, skoro i tak macie go w torebce?

Perfumy
Nie potrafię zrozumieć osób, które zawsze noszą przy sobie ogromną buteleczkę perfum. Jeśli lubicie mieć zapach w torebce, świetnie sprawdzą się miniaturki, które można dostać podczas zakupów w perfumerii. Super rozwiązaniem jest również kupno malutkiej fiolki, którą dostaniecie np. w Sephorze. Można do niej przelać kilka mililitrów ulubionych perfum i nie musicie nosić całej, ciężkiej butelki.

Kochani, prawda jest taka, że to, co nosimy przy sobie jest kwestią uznania. Podsumowując dzisiejszy post, chciałabym podkreślić, że zanim wrzucimy sobie milion pierdół, które będziemy musiały później dźwigać, zastanówmy się, czy w ogóle będzie nam to potrzebne. Jeśli idziecie tylko do szkoły/ pracy, raczej nie przyda się Wam cała kolorówka, którą wykonujecie makijaż. Oczywiście, do torebki trafiają różne inne niezbędne przedmioty. Ja zawsze wrzucam butelkę wody, gumę do żucia i "zeszyt do politechniki" (bo zwykle wychodzę na zajęcia).
Dajcie znać, bez czego Wy nie wyobrażacie sobie Waszej torebki lub plecaka w komentarzach poniżej! Jak zwykle zapraszam do obserwowania bloga oraz instagrama @maginspires >>KLIK<< .
Do zobaczenia niebawem!
M.

PS Jest nas aż 101! Wiem, że inne blogi mają po kilkanaście tysięcy obserwatorów, jednak dla mnie, po kilku miesiącach blogowania, po ogromnych lukach, które siłą rzeczy pojawiały się w publikacji, jest to ogromny sukces <3 Co powiecie na jakiś konkurs z super nagrodami? Oczywiście będzie on zorganizowany dla osób obserwujących bloga, więc tym bardziej zachęcam Was do stałej subskrypcji <3 
Koniecznie dajcie znać, co chciałybyście wygrać! 

instagram.com/maginspires

niedziela, 13 listopada 2016

K LIPS od Lovely- recenzja+ swatche wszystkich kolorów!

K LIPS od Lovely- recenzja+ swatche wszystkich kolorów!
Cześć dziewczyny!
Jakiś czas temu, kiedy na rynek weszły słynne pomadki od Kylie Jenner, cały świat wręcz oszalał. Celebrytka informowała na swoim instagramie o kolejnych dostawach, które rozchodziły się jak świeże bułeczki. Dziewczyny "koczowały" na stronie, żeby tylko "upolować" upragnione Lip Kit'y. Koszt zestawu, tzn. konturówki oraz matowej pomadki w tym samym odcieniu to $29.00, czyli niecałe 120zł, nie wliczając kosztów przesyłki oraz cła.
Od tamtej pory powstało wiele podróbek oraz zamienników. Jednym z nich jest nasza polska propozycja, czyli K Lips firmy Lovely.
K Lips dostaniemy w Rossmannie w cenie 19,99zł. Jeśli chodzi o design oraz sam skład zestawu, sądzę, że stwierdzenie, iż Lovely "inspirowało się" produktem Kylie jest wręcz... niewystarczające. Rossmanowska propozycja jest zapakowana w podobne, podłużne pudełeczko, sam wzór na opakowaniu jest oczywiście inny (pamiętajmy, że nie jest to podróba), jednak wnętrze, czyli konturówka+ matowa pomadka w płynie- pozostaje bez zmian. Myślę, że design samych produktów również jest bardzo "inspirowany" oryginałem.

Kolory są lekko przekłamane, zdjęcie zostało zrobione w sklepie przy sztucznym oświetleniu
Lovely oferuje 5 zestawów kolorystycznych. Na mojej dłoni widzicie kolejno numery 1, 2, 5, 3, 4.
1 Sweety- cukierkowy, acz mocny odcień różu. Nie jest to jasny, delikatny kolor. Odcień mocno intensywny, może trochę lalkowy.
2 Pink Poison- według mnie to najlepsza propozycja wśród róży. Mocny, ciemny, delikatnie wpadając jednocześnie w brąz oraz fiolet.
5 Lovely Lips- odcień ciemniejszy od Sweety, jaśniejszy od Pink Poison. Delikatnie brudny róż, jednak nie jest tak mocny jak typowe kolory tego typu.
3 Milky Brown- ciepły, ciemny brąz. Kolor dosyć nietuzinkowy.
4 Neutral Beauty- typowy odcień nude. Nie posiada różowych podtonów. Zdecydowanie wpada w jasny, lekki brąz.

Jako,  że posiadam zbyt dużą ilość produktów do ust, oczywiście nie odmówiłam sobie przetestowania i tego zestawu. Jednak z ciężkim sercem zdecydowałam się tylko na jeden kolor. Moim wyborem okazał się Neutral Beauty. Ostatnimi czasy stawiam właśnie na delikatne usta w odcieniach nude i brązu. W chwilową odstawkę poszły róże oraz czerwienie.

RECENZJA
Opakowanie niezbyt mi się podoba. Nie lubię motywów laleczek, gwiazdek na kosmetykach, pewnie wynika to z faktu, że produkt wygląda wtedy, jakby przeznaczony był dla dzieci, a sama nie do końca popieram ideę malowania się dziewczynek. Nie oceniajmy jednak książki po okładce. Konturówka K Lips jest zbliżona jakością do pozostałych konturówek Lovely (np. perfect line). Ma naprawdę przyjemną konsystencję, delikatnie woskową, sunie po ustach jak masełko. Z kolei pomadka, w przeciwieństwie do innej tego typu propozycji tej firmy- Extra Lasting- również zasycha na kompletny mat, aczkolwiek trwa to ciut dłużej, jednak na plus tego produktu jest to, że w przeciwieństwie do Extra Lasting, nie ma klejącego wykończenia. Produkt nie jest wyczuwalny na ustach.
Sama konturówka
Konturówka+ pomadka (tak, wiem, że jest krzywo, ale i tak siedziałam w domu :D)
Po około 3 godzinach noszenia na ustach tych produktów nie zauważyłam ogromnej różnicy w porównaniu do momentu aplikacji. Na minus przemawia to, że na pewno delikatnie przesusza usta i wchodzi w zagłębienia, co nie zawsze wygląda estetycznie. Dlatego radziłabym nosić ten produkt tylko wtedy, kiedy nasze usta są ładne, nawilżone i w stanie idealnym. Po 4 godzinie zdecydowałam się na obiad. Padło na spaghetti, czyli danie, które najlepiej weryfikuje w jaki sposób "zjada się" pomadka. Biorąc w poprawkę fakt, iż wybrałam dość jasny, naturalny kolor, po zjedzeniu obiadu i wypiciu herbaty, gdybym nie przyjrzała się dokładnie w lusterku, nie widziałabym ogromnej różnicy. Oczywiście, pomadka starła się od środka, jednak w zewnętrznych częściach ust sądzę, że jej pogorszona kondycja wynikała bardziej z czasu, który upłynął i nieidealnej kondycji moich ust.


Podsumowując, uważam, że K Lips nie jest propozycją innowacyjną ani odkrywczą, mimo, iż poza designem, który nie trafia w mój gust, naprawdę niewiele mogę tym produktom zarzucić. Fajne jest to, że za 20zł dostajemy pomadkę i dobraną do niej konturówkę. Utrzymuje się w porządku, zjada się również bez zarzutów, nie przesusza ust bardziej niż inne produkty tego typu. Jednak tak jak powiedziałam, nie jest to żadna nowość na rynku. Jeśli macie inne płynne pomadki do ust, chociażby z Wibo, czy Golden Rose, to K Lips na pewno nie zatrzęsie Waszym kosmetycznym światem. Za to kolory, które oferuje Lovely są naprawdę śliczne i niektórych z nich wcześniej nie spotkałam. 
Kochani, nie zrozumcie mnie źle, według mnie ten produkt w pełni zasługuje na 5, biorąc pod uwagę jego przeznaczenie, jakość, trwałość, komfort noszenia i wszystkie inne aspekty. Po prostu nieudolnie staram się przekazać, że biorąc pod uwagę ilość produktów tego typu, K Lips nie jest niezbędnikiem w Waszej kosmetyczce. Jeśli macie już swoją ulubioną matową pomadkę i dobrze dobraną do niej konturówkę, a kolory, które proponuje Lovely niezbyt do Was przemawiają, to nie kupujcie nic na siłę. A piszę to, ponieważ wiem, że ostatnio zapanował ogromny szał na te produkty i dziewczyny wręcz wyrywają je sobie z rąk, kiedy napotkają jakiś niedobitek w drogerii. 

Tym miłym akcentem żegnam się z Wami. Do mojej kolekcji trafił kolejny fajny produkt :) 
Jak zwykle, zanim skończę, zachęcam Was do obserwowania bloga. Dajcie znać, czy macie już K Lips lub czy zamierzacie go nabyć? Na koniec oczywiście odsyłam na mój blogowy instagram @maginspires >>KLIK<<, gdzie będziecie ze mną na bieżąco.
Buziaki!
M.

piątek, 28 października 2016

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.

TANIE ROZWIĄZANIE: MAC VELTET TEDDY- Zamienniki kultowej pomadki.
Hej! Zgodnie z obietnicą dzisiaj przychodzę do Was z serią, której już dawno nie było. Poprzedni zamiennik kremu Effaclar Duo+, który był pierwszym postem opublikowanym na tym blogu, nadal cieszy się dużą popularnością wśród czytelników. Dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam tańsze alternatywy, które odpowiadają kolorystycznie kultowej szmince Velvet Teddy z Mac. Ku naszej wspólnej radości, jedna propozycja jest wręcz identyczna... Ale o tym za chwilę :) 

Velvet Teddy z Mac to bardzo nieoczywisty i niepowtarzalny kolor. Brąz o ciepłym podtonie, który ma w sobie delikatnie różowe pigmenty. Szminka ma wykończenie matowe. Dostaniemy ją w salonach MAC lub w perfumeriach Douglas, gdzie znajdują się szafy tej marki. Oczywiście można jej szukać również przez internet na stronie producenta lub Douglasa. Cena pomadki bez promocji to aż 86zł. Kolor jest tym bardziej popularny i rozchwytywany od czasu, kiedy Kylie Jenner (zanim jeszcze wydała swoją linię płynnych pomadek) ogłosiła, że jest to jeden z jej ulubionych kolorów i bardzo często nosi go na ustach. Czy jest więc szansa, żeby kupić coś w podobnym kolorze, o podobnym wykończeniu, jednak za mniejsze pieniądze?
Szminka, której zamiennika szukamy ma wykończenie typu 'mat'. Jest to jednak dosyć nawilżający produkt, a ten mat nie jest płaski i suchy, jak w przypadku płynnych pomadek. Szukanie zamienników ograniczam więc do bardziej kremowych produktów. Wśród kilku(nastu) produktów- kredek, szminek i konturówek, które między sobą zestawiłam, wybrałam kilka najbardziej podobnych. Wśród faworytów jest mój ulubieniec, czyli 
pomadka w kredce z Golden Rose- Matte Lipstick Crayon nr 18:    11,90zł, 
konturówka Golden Rose z serii Dream Lips Lipliner nr 501:    6,30zł,
automatyczna konturówka z P2 Perfect Look nr 010 Nude:    około 15zł,
konturówka z najnowszej serii Lovely- K Lips 04 Neutral Beauty     19,90zł 
(do konturówki oczywiście dołączona jest pomadka w płynie, jednak nie biorę jej pod uwagę w zestawieniu, ponieważ ma dużo bardziej matowe wykończenie, które nie odpowiada formule maca).

Ceny wyglądają bardzo zachęcająco. Najtańsza propozycja to koszt około 6 złotych, najdroższa to niecałe 20zł, czyli ponad czterokrotnie taniej. A jak prezentują się kolory?
Konturówka z Golden Rose okazuje się delikatnie jaśniejsza oraz zbyt mało wpada w różowe podtony. Podobnie jak konturówka z P2, która jest typowo jasnobrązowa. Oba te produkty są jednak zbliżone kolorystycznie oraz formułą. Najmniej podobny z proponowanych jest produkt z Lovely- jest to typowy odcień nude, bez żadnych innych podtonów.
Zdecydowanie najbliżej oryginału jest mój ulubieniec, czyli pomadka w kredce z Golden Rose nr 18. Jest to ciemniejszy odcień nude, który ma w sobie różowe tony, dzięki czemu idealnie zastępuje odcień Velvet Teddy. Dzięki nawilżającej formule tej serii kredek, mimo, iż są to pomadki matowe, to wykończenie nie jest na tyle suche i płaskie jak w przypadku produktów płynnych, co z kolei sprawia, że również formuła i wykończenie tego produktu niemalże idealnie odpowiada oryginałowi.
Podsumowując, nasz zamiennik jest ponad 7 razy tańszy od oryginału. Trwałość, kolor, formuła i wykończenie są niemalże identyczne. Teraz pytanie do Was- skusicie się na szminkę z Mac czy Golden Rose?

Kochani, to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że post okazał się dla Was ciekawy i pomocny. Koniecznie dajcie znać, czy próbowałyście kiedyś któregoś ze wspomnianych przeze mnie produktów.
Serdecznie zachęcam Was do komentowania i obserwowania bloga, a także do śledzenia mojego instagrama @maginspires >>klik<<. Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia!
 M.
instagram.com/maginspires

czwartek, 30 czerwca 2016

Golden Rose Matte Lipstick Crayon (matowe pomadki w kredce)- RECENZJA + ULUBIONE KOLORY

Golden Rose Matte Lipstick Crayon (matowe pomadki w kredce)- RECENZJA + ULUBIONE KOLORY
Hej! Dzisiaj mam dla Was już dawno obiecany post odnośnie moich ulubionych pomadek w kredce z Golden Rose. Zwlekałam strasznie, ponieważ z racji wariującej pogody naprawdę ciężko złapać odpowiednie światło, więc jakość dzisiejszych zdjęć może pozostawiać wiele do życzenia. Jednak pozostając w temacie- przejdźmy do recenzji tych oto gagatków.

Matowe pomadki w kredce z Golden Rose aktualnie są dostępne w 21 odcieniach, a gama kolorystyczna regularnie jest poszerzana. Cena jednej kredki to 11,90 zł. Produkt dostaniemy na każdym stoisku Golden Rose (czyli raczej większe miasta, galerie handlowe), w większości internetowych drogerii oraz na stronie producenta.

Jeśli chodzi o formułę, jak sama nazwa wskazuje, powinna ona być matowa- taka też pozostaje. Nie jest to jednak płaski mat, który ściąga i wysusza usta. Raczej są to nawilżające pomadki o matowym, czasem delikatnie satynowym wykończeniu. Na ustach utrzymują się one kilka ładnych godzin (około 6), ładnie się zjadają, a te bardziej naturalne kolory nie wymagają poprawek. Kształt kredki sprawia, że produkt bardzo wygodnie się aplikuje. 

Producent okazał się jednak przebiegły. Żeby cieszyć się kredką na dłuższy czas, czyli po prostu- żeby móc ją zatemperować- jesteśmy zmuszeni dokupić temperówkę Golden Rose, ponieważ kredka nie ma standardowej grubości- jest szersza, przez co niemożliwe jest naostrzenie jej czymkolwiek innym (może nożem). 

 Jeśli chodzi o moje ulubione kolory- numer jeden to zdecydowanie... 18! Czyli idealny kolor nude. Za każdym razem jak mam go na ustach dostaję mnóstwo komplementów. Poleciłam go już kilku osobom i każda wygląda w nim rewelacyjnie. Kolejny ulubieniec to numerek 10, czyli ciemniejszy, brudny róż, lekko wpadający w fiolet, który rewelacyjnie wygląda do makijaży dziennych oraz wieczorowych. 12 to słodki, pudrowy róż, kolor ciepły, pięknie wyglądający z letnim, rozświetlonym makijażem. Numerek 8 to kolejny klasyk, czyli kolor głęboki, jesienny, ani czerwień, ani róż. Dość ciemny, wyraźny. 9 to elegancka, klasyczna, chłodna czerwień, którą każda kobieta powinna mieć w kosmetyczce. 
 Czy warto kupić te pomadki? Oczywiście! Dla mnie jest to produkt idealny- praktyczny, tani, trwały. Mimo matowego nawilżenia nie przesusza ust, a wręcz delikatnie je nawilża. Kolor ładnie się utrzymuje, ściera się dosyć subtelnie. Według mnie kredki warte są każdej wydanej na nie złotówki i jeśli mieliście jakieś wątpliwości- mam nadzieję, że zostały one rozwiane. Moja ocena? 5/5!  Na koniec swatche kolorów (dużo lepszej jakości, niż zdjęcia ust):

Na koniec oczywiście muszę przypomnieć o dzisiejszym meczu, także robimy przerwę od blogowania i kibicujemy Polakom!
Buziaki!
M.

http://instagram.com/maginspires
Follow me! @maginspires
Copyright © 2016 MagInspires Beauty Blog , Blogger